Rząd i Przyłębska kontra TSUE. Lista sprzeczności o których nie powie TVP

Co zrobić, gdy przepis Konstytucji jest sprzeczny z prawem UE? Zmienić Konstytucję, aby dostosować ją do prawa UE. Tak chciał Trybunał Konstytucyjny w 2005 r. Rząd pisu nie protestował i zmienił Konstytucję rok później. Lista sprzeczności i wysokość kar, o których TVP milczy.

Rok 2005. Trybunał Konstytucyjny uznaje, że przepis polskiej ustawy w kwestii Europejskiego Nakazu Aresztowania jest niezgodny z Konstytucją RP. Jednak przepis był zgodny z prawem UE. Trybunał Konstytucyjny korzysta z uprawnienia o odroczeniu skutków własnego wyroku, aby dać rządowi czas na zmianę Konstytucji i dostosowanie jej do prawa UE. Niezgodny z Konstytucją przepis ustawy obowiązuje nadal, gdyż jest zgodny z prawem UE. W 2006 r. Konstytucja zostaje zmieniona. Ten epizod miał miejsce akurat w czasie pierwszych rządów pisu.

W tym samym wyroku TK wspomina o przypadkach z 1992 r i 2000 r. kiedy odpowiednio Hiszpania i Niemcy zmieniły konstytucję, aby dostosować ją do prawa UE. W przypadku Niemiec zmiana konstytucji była spowodowana wyrokiem TSUE. Jednak polski rząd konsekwentnie broni stanowiska, że niestosowanie się do wyroków TSUE jest w Unii w zasadzie standardem.

Dwa orzeczenia TSUE, których pis nie uznaje. Kary finansowe mogą jednak zaistnieć

„(…)pani Lapuerta( wiceprezes TSUE), zdecydowała się wyrzucić na bruk kilka tysięcy ludzi w Turowie, wydała niewykonalne postanowienie. A dzisiaj wydaje również niewykonalne orzeczenie”.

Tymi słowami minister Wójcik przekonuje, że dwa niekorzystne dla rządu orzeczenia TSUE (zamkniecie kopalni w Turowie i zamrożenie izby dyscyplinarnej sądu najwyższego) są błahostką, którą można zbagatelizować. Jednak niewykonanie któregokolwiek z nich powoduje, że Komisja Europejska może wnioskować o nałożenie na Polskę kary finansowej.

Kopalnia wpływa negatywnie na wody podziemne w Czechach, potencjalnie może utrudnić dostawy wody pitnej dla kraju libereckiego, jednostki zamieszkiwanej przez ok pół miliona osób.

Polsko-czeski spór przed TSUE ucina jednak premier: „Dzisiejsza decyzja TSUE jest bezprecedensowa i sprzeczna z podstawowymi zasadami funkcjonowania UE.” Szef rządu, podobnie jak Julia Przyłębska, zarezerwował dla strony polskiej wiążącą ocenę kiedy TSUE wykracza poza unijne traktaty i wydaje nieważne orzeczenie.

Gdyby Morawiecki znał podstawy prawa procesowego, to wiedziałby, że sądy same decydują o swojej właściwości tzn w jakich sprawach mogą orzekać. Najważniejszy sąd UE nie jest w tej kwestii wyjątkiem.

Ile kasy za bunt rządu

Strona czeska zażądała 5 mln euro kary dla Polski za każdy dzień niewykonania orzeczenia TSUE o zamknięciu kopalni. Prosty rachunek wskazuje, że niewykonywanie orzeczeń TSUE może potencjalnie kosztować np. miliard euro rocznie. Wysokość ewentualnej kary finansowej za niewykonywanie orzeczeń TSUE w kwestii „reformy sądownictwa” nie jest możliwa do przewidzenia jednak sankcja żądana przez Czechów za kopalnię daje wyobrażenie co do rzędu wielkości.

Gazeta Prawna podaje, że rząd uważa kwotę 200 000 euro dziennie za maksymalną sumę, którą można zapłacić za bunt przeciw TSUE w kwestii sądów. Jednak takie szacunki mają w sobie element wróżenia z fusów. GP wspomina także o użyciu przez UE nowej karty – opóźnianie zatwierdzenia Krajowego Planu Odbudowy. Wartość – 24 mld euro.

Rząd w relacjach z UE stawia na konfrontację. Minister Kaleta w wywiadzie dla „wPolityce” uznał, że Polska nie może oddać suwerenności za relatywnie niewielkie kwoty pieniężne. Morawiecki zapowiedział 22 lipca „kolejny obrót kołowrotka reformy wymiaru sprawiedliwości”. Rząd ma ten komfort, że w tej grze ryzykuje kasą państwową, a nie partyjną.

Skoro Niemcy mogli nie uznać orzeczenia TSUE, to my również możemy

Prawicowe media powtarzają jak mantrę przypadek orzeczenia niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w kwestii obligacji. Niemiecki TK „zbuntował się” wtedy przeciw orzeczeniu TSUE. Ten przypadek według rządu rozwiewa wątpliwości.

Strona tvpinfo podaje jednak, że Komisja Europejska niespodziewanie 9 czerwca wszczęła wobec Niemiec postępowanie o naruszenie prawa UE. Bunt mniejszej wagi ze strony Niemiec nie daje Polsce licencji na ignorowanie orzeczeń TSUE bez konsekwencji.

Dlaczego Unia miesza się do polskich sądów

„UE nie ma wobec państw członkowskich kompetencji w sprawie ich sądownictwa” Ta wypowiedź ministra Kalety jest kolejną mantrą powtarzaną przez rząd.

Unijne prawo narzuca w kwestii sądownictwa minimalny standard, jakim jest niezależność sądów od partii rządzącej. Sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN (tzn kluczowego organu w omawianym sporze) zostali powołani de facto przez sejmową większość tzn. za pośrednictwem „zreformowanej” przez pis Krajowej Rady Sądownictwa. „Reforma” KRS polegała na wymianie większości jej składu. TSUE uznał nową izbę SN za sprzeczną z prawem UE (tzn zależną od partii rządzącej) i nakazał rządowi jej „zamrożenie”.Rząd jednak konsekwentnie deklaruje, że wszelkie niekorzystne orzeczenia TSUE można „olać”.

Polska ustawa (również ustawy o sądach) musi być zgodna nie tylko z Konstytucją, ale również z wiążącym Polskę prawem międzynarodowym (np. prawem UE). W razie kolizji prawo UE zawsze ma pierwszeństwo przed polską ustawą (art 91. Konstytucji). Organem, który orzeka o takiej kolizji jest Trybunał Sprawiedliwości UE. Były prezes TK, prof Andrzej Zoll, w wywiadzie dla TVN zwraca uwagę, że rząd chce jednocześnie zjeść ciastko i mieć ciastko tzn chce pozostać członkiem UE ale dowolnie ignorować orzeczenia europejskiego trybunału.

Manipulacją ze strony rządu jest powtarzanie argumentu o wyższości konstytucji nad prawem UE. Twory takie jak Izba Dyscyplinarna SN w żaden sposób nie wynikają z Konstytucji ani nie są z nią zgodne. To tylko regulacje ustawowe które muszą być zgodne z prawem UE. Konstytucja RP jest w hierarchii źródeł prawa wyżej niż prawo UE jednak zgodność konstytucji danego kraju z prawem UE jest chyba oczywistym warunkiem przystąpienia do tej organizacji. Prof. Zoll zwraca uwagę, że „konstytucja i implementuje porządek prawny Unii Europejskiej”.

Niestosowanie się do orzeczeń TSUE to wiadomość, że Polska nie uznaje już unijnego prawa. Rząd uważa, że polexit to tylko urojenie opozycji jednak prof. Zoll uważa inaczej : „to jest coraz bliższy moment, powinniśmy zrobić wszystko aby ten proces przerwać”.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

więcej artykułów: alternative-journalism HITS

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s