Rząd zmienia kodeks wyborczy. Koncesja na sondaże, kontrola nad składem PKW

Sondaże są czymś więcej niż informacją. To najlepsza prewencja przed fałszowaniem wyborów. Rząd planuje w tym zakresie koncesje i zakazy publikacji przekraczające ciszę wyborczą. To druga radykalna zmiana prawa wyborczego w ciągu trzech lat. Obie reformy dają jednej partii władzę nad składem PKW.

Ilu członków PKW powoła partia rządząca? Kiedyś: 0/9. Już niedługo: 5/9

Państwowa Komisja Wyborcza jest jednym z tych organów, które powinny być niezależne od partii politycznych. Ta zasada ulega jednak systematycznej erozji od momentu objęcia władzy przez pis. Kilka lat temu PKW składała się z sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego wskazywanych przez prezesów tych organów.

Rząd postawił jednak na nowe standardy. Obecnie 7/9 członków PKW wybiera sejm. Nastąpiło ponadto radykalne obniżenie wymaganych kwalifikacji. Art. 157 kodeksu wyborczego otwiera drogę do PKW m.in prokuratorom i notariuszom z trzyletnim stażem pracy. Zgodnie z nowymi zasadami patia rządząca wskazuje trzech członków PKW, a opozycja czterech. To tylko iluzja braku kontroli rządu nad tym organem.

Jeden członek PKW jest wskazywany przez Julię Przyłebską jako rzekomą prezes Trybunału Konstytucyjnego. Ostatni z członków jest wskazywany przez prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Według publikacji Rzeczpospolitej sprzed dwóch dni rząd chce dalszych „reform” w sądach administracyjnych. To sprawi, że partia rządząca uzyska realną perspektywę na obsadę 5/9 członków PKW oraz przewodniczącego tego organu. Uzupełnieniem nowych standardów jest możliwość odwoływania członków PKW przez prezydenta.

Przejęcie list wyborców od samorządów i inne nowości w prawie wyborczym

W kwietniu rząd planował zorganizować wybory korespondencyjne. Ten projekt został zmiażdżony w raporcie OBWE jako naruszający demokratyczne standardy. Podobną opinię wyraził były przewodniczący PKW Wojciech Hermeliński. Zapowiedział, że nie weźmie w takich wyborach udziału.

Wtedy na przeszkodzie stanęły władze samorządowe, które odmawiały wydawania list wyborców Poczcie Polskiej. Według publikacji Gazety Prawnej z 9 września rząd chce, aby spis wyborców został prewencyjnie odebrany samorządom i przekazany PKW.

Najbardziej radykalny element „reformy” prawa wyborczego opisany przez Gazetę Prawną to „publikowanie sondaży jedynie przez certyfikowane ośrodki badawcze„. Nietrudno odgadnąć, że ten standard obejmie nie tylko sondaże przedwyborcze, lecz także sondaż late poll publikowany tuż po zakończeniu głosowania. Kolejny wariant zakłada zakaz publikacji sondaży w okresie bezpośrednio przed wyborami, np. w ciągu ostatniego tygodnia kampanii.

Pod koniec ubiegłego roku Gazeta Prawna opublikowała artykuł „Polityczna fala dotarła do Państwowej Komisji Wyborczej„. Obecnie okazuje się, że to nie koniec „reform” w tym zakresie. Wybory prezydenckie zostały wygrane przez pis różnicą 400 tys. głosów, jednak ostatnie wybory do senatu minimalnie wygrała opozycja. Jeśli w kolejnych wyborach partia rządząca straci władzę niewielką różnicą głosów, to może pojawić się pokusa drobnej manipulacji. Grunt na taką ewentualność jest już prawie gotowy.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:

https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1490415,pis-kodeks-wyborczy-przepisy-jakie-zmiany.html

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,26289773,pis-znow-uderzy-w-sady-rz-zmiany-w-nsa-na-wzor-sn-sedziom.html

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23783870,wybory-samorzadowe-2018-kim-sa-czlonkowie-panstwowej-komisji.html

Żona posła pis przegrywa proces cywilny. Ziobro: hańba, potrzebne reformy sądów

Sąd nakazał Natalii Płażyńskiej zapłacić 10 tys. zł na cel społeczny za nagrywanie i upublicznianie prywatnych rozmów bez zgody rozmówcy. Według planów rządu ostatnią instancją w sprawach karnych stanie się de facto Izba Dyscyplinarna SN, którą TSUE nakazał zamrozić. Rząd idzie na konfrontację.

W czasie kampanii wyborczej Andrzej Duda przekonywał, że „reforma sądownictwa” musi być kontynuowana, aby Polacy uważali, że sądy są sprawiedliwe. Wczorajsza wypowiedź ministra Ziobry ilustruje, że sprawiedliwy wyrok nie może być niekorzystny dla partii rządzącej.

Sąd wydaje dwa wyroki w tym jeden haniebny

Pracodawca Natalii Płażyńskiej został skazany na grzywnę za znieważenie. Nie oznacza to jednak, że przestały mu przysługiwać wszelkie prawa. Dobra osobiste (np. prawo do prywatności) są niezbywalne tzn. nikomu nie można ich zabrać. Sąd uznał, że żona posła pis naruszyła prawo do prywatności poprzez nagrywanie i upublicznienie prywatnych rozmów. Z tego powodu musi przeprosić i zapłacić zadośćuczynienie.

Minister Ziobro zapowiedział kasację do „zreformowanego” przez pis Sądu Najwyższego. Jednocześnie uznał wyrok za hańbę uzasadniającą konieczność dalszych „reform” w wymiarze sprawiedliwości.

Historia lubi się powtarzać – niecały rok temu sąd nakazał TVP sprostowanie materiału, w którym celowo pominięto wynik Konfederacji przekraczający próg wyborczy. To orzeczenie sądu zostało nazwane w Wiadomościach „jednym z najbardziej kuriozalnych wyroków w historii polskiego sądownictwa”.

Dalsze plany pis w kwestii sądów

Według wczorajszego wydania „Rzeczpospolitej” pis planuje usunąć większość sędziów Sądu Najwyższego pod pretekstem reorganizacji. Z obecnego grona ok. 100 sędziów SN pozostanie 20-30. Co więcej, Izba Karna zostanie połączona z Izbą Dyscyplinarną, którą Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał kilka miesięcy temu zamrozić.

Co to oznacza dla szarego obywatela? Nowy twór sądowy obsadzony de facto przez pis może stać się ostatnią instancją w sprawach karnych. Uniewinnienie przez sądy dwóch instancji przestanie już być gwarancją. W takim przypadku minister Ziobro może uznać wyrok za haniebny i nakazać prokuraturze złożenie skargi kasacyjnej do oczyszczonego z komunizmu Sądu Najwyższego.

Rząd planuje ponadto kolejną „reformę” sądów powszechnych. Obecne trzy szczeble (sądy rejonowe, okręgowe i apelacyjne) zmienią się w strukturę dwustopniową. Przy okazji partia rządząca uzyska możliwość usunięcia potencjalnie niepokornych sędziów, również pod pretekstem reorganizacji. Jeśli obie planowane „reformy” staną się faktem, to wyroki na zamówienie przestaną być jedynie politycznym science-fiction.

Na przeszkodzie już tylko UE

Premier Morawiecki wraz z premierem Orbanem ogłosili niedawno sukces – UE wycofała się z powiązania unijnych funduszy z rządami prawa. Wiele wskazuje na to, że ich radość była przedwczesna. Budżet UE musi być poparty przez Parlament Europejski. Miesiąc temu cztery największe frakcje w PE zwróciły się do przewodniczącej Komisji Europejskiej z listem otwartym. Domagają się, aby mechanizm warunkowości zaczął obowiązywać od stycznia przyszłego roku.

Liderzy europartii chcą ponadto zaostrzenia planowanego mechanizmu: połączenia wypłat unijnych funduszy z corocznym raportem o przestrzeganiu rządów prawa we wszystkich krajach oraz powrotu do koncepcji tzw. odwróconej większości kwalifikowanej (większość kwalifikowana byłaby potrzebna do odrzucenia wniosku o sankcje finansowe a nie do jego przyjęcia).

Największe frakcje PE nie podzielają stanowiska pis o narodowym prawie do reformowania sądownictwa według uznania: „Nadszedł czas, by przyspieszyć walkę z erozją demokracji(…) zwycięstwa wyborcze nie dają prawa do wprowadzania rządów silnej ręki i odchodzenia od europejskich wartości”. Rząd ustąpić nie chce, woli dalszą konfrontację. Wynik starcia o unijne miliardy coraz bliżej.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:

https://wiadomosci.wp.pl/zbigniew-ziobro-reaguje-ws-zony-posla-pis-haniebny-wyrok-prokuratura-krajowa-przystapi-do-postepowania-6551941466872640a

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,26279563,kolejna-szarza-pis-na-sady-rz-z-prawie-100-sedziow-sadu.html#s=BoxOpImg4

https://oko.press/parlament-europejski-domaga-sie-powiazania-funduszy-ue-z-praworzadnoscia-jak-najszybciej/

Rząd chce zwalczać Trzaskowskiego prokuraturą. Pretekstem awaria. Jak u Putina

Minister z pis zawiadomi prokuraturę o awarii oczyszczalni, za winnego uznał Trzaskowskiego. Inny poseł pis chce pozbawić prezydenta Warszawy urzędu. W tym samym czasie prokuratura umarza sprawę wyłudzenia unijnych funduszy przez partię Ziobry, która organizuje zjazd jako kongres klimatyczny.

Lider opozycji uznany przez ministra za winnego przestępstwa

„Ponosi pełną odpowiedzialność za skażenie Wisły. Skierujemy sprawę do prokuratury” – tymi słowami Marek Gróbarczyk uzasadnia, że nowy wróg pisu nr jeden to przestępca. Jako inżynier nie musi znać podstaw prawa karnego jednak funkcja ministra zobowiązuje, żeby nie pisać publicznie prawniczych bzdur.

Minister Gróbarczyk oskarżył Trzaskowskiego o przestępstwo nieumyślne z zaniechania. Taka konstrukcja wystąpiłaby przykładowo, gdyby kontroler lotów oddalił się bez powodu ze stanowiska pracy i spowodował katastrofę. W tym przypadku uzasadnieniem aktu oskarżenia byłoby niedopełnienie obowiązku osoby odpowiedzialnej za czyjeś bezpieczeństwo oraz związek przyczynowy pomiędzy zaniechaniem i powstałą szkodą.

Sugestia, że prezydent miasta ponosi odpowiedzialność karną za ewentualny błąd pracownika miejscowej oczyszczalni to już prawniczy humor z zeszytów. Minister uzasadnił swoje zarzuty zdaniem: „Trzaskowski nie zastosował się do zaleceń ministerstwa, nie wykonał rurociągu awaryjnego”.

Idąc tym tokiem myślenia ministerstwo mogłoby zalecić wszystkim gminom podwojenie ilości piasku sypanego na oblodzone chodniki, a następnie żądać działań prokuratury wobec wójtów, którzy się nie dostosowali i przez to odpowiadają za każdy wypadek na lodzie. Zalecenie ministerstwa to nie jest źródło prawa powszechnie obowiązującego.

druga koncepcja rządu – usunięcie Trzaskowskiego i zarząd komisaryczny w Warszawie

„Zawieszenie Trzaskowskiego i ustanowienie zarządu komisarycznego w Warszawie staje się konieczne” – tym zdaniem poseł Janusz Kowalski ze zjednoczonej prawicy zapowiada „opcję atomową” przewidzianą w art. 97 ustawy o samorządzie gminnym. Ile razy w historii Polski miała miejsce taka procedura? Dokładnie jeden raz.

Jak podaje Gazeta Prawna, licząca 2 tys. ludności gmina Ostrowice zadłużyła się na kwotę niemal 50 mln zł przez co straciła zdolność do normalnego funkcjonowania. Wtedy zrealizowała się przewidziana ustawą okoliczność przedłużającego się braku skuteczności nierokującego szans na zmianę. Każdy może sam ocenić czy przypadek Ostrowic jest porównywalny z awarią oczyszczalni w Warszawie.

Specjaliści prawa konstytucyjnego prof. Marcin Matczak i prof. Marek Chmaj zgodnie uznali w komentarzu dla serwisu wp.pl, że inicjatywa zarządu komisarycznego w Warszawie jest prawnym absurdem. Jednak w tej kwestii wszystko zależy od uznania rządu. Taka konstrukcja może być zastosowana przez premiera na wniosek ministra odpowiedzialnego za administrację publiczną.

Jak zorganizować zjazd partii za unijną kasę? Nazwać wydarzenie kongresem klimatycznym


Politycy pisu domagają się surowych konsekwencji prawnych za awarię dla lidera opozycji jednak są znacznie bardziej liberalni wobec finansowych sztuczek zjednoczonej prawicy na szkodę funduszy publicznych. Latem 2017 r. rząd zużył 8 mln ze Skarbu Państwa na własną kampanię w ramach tzw. afery bilbordowej. Prokuratura znamion przestępstwa nie rozpoznała.

Podobny schemat wystąpił już wcześniej. Wtedy solidarna polska zorganizowała zjazd partyjny z funduszy unijnych. Prokuratura pod rządami Zbigniewa Ziobry niedawno umorzyła postępowanie dotyczące wyłudzenia unijnych funduszy przez jego partię.

Jak podaje serwis tvn24.pl „jedynym śladem tematyki klimatycznej był baner z napisem: stop konwencji klimatycznej„. Prokuratura w uzasadnieniu napisała, że rozliczenia pomiędzy Parlamentem Europejskim i europartiami są poza jurysdykcją polskiej prokuratury. Jednak od strony prawnokarnej wyłudzenie funduszy od UE nie różni się znacząco od wyłudzenia na szkodę Skarbu Państwa.

Prawo w służbie partii

Koncepcje na unieszkodliwienie Rafała Trzaskowskiego opracowane ministra Gróbarczyka i posła Janusza Kowalskiego mogą się wydawać takie absurdalne, że aż zabawne. Obraz się zmienia po uwzględnieniu, że zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego również dokonało się przy użyciu konstrukcji z kategorii prawniczych bzdur.

Według doktryny prawnej pisu partia reprezentująca suwerena może wszystko. Minister Ziobro zapowiedział kilka miesięcy temu kontynuację „reformy sądownictwa” poprzez całkowitą reorganizację sądów powszechnych. Jeśli partia rządząca przejmie kontrolę nad sądami niskiego szczebla, to składane przez nią donosy do prokuratury za urojone przestępstwa przestaną być jedynie prawniczym humorem z zeszytów.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:

https://tvn24.pl/polska/zbigniew-ziobro-nadzorowal-sledztwo-w-sprawie-wlasnej-partii-zostalo-umorzone-4676709

https://wiadomosci.wp.pl/czajka-zrzut-sciekow-do-wisly-po-awarii-minister-zawiadomi-prokurature-6548340524038273a

https://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad/artykuly/1299016,zarzad-komisaryczny-kiedy-sie-ustanawia.html

Fundusze UE za rządy prawa. Czy Orban i Morawiecki dali się wpuścić w maliny?

Morawiecki: pełen sukces, UE funduszy nie zabierze. W tym samym czasie Jourova i Michel ogłaszają z radością powiązanie rządów prawa z funduszami. Opinie ekspertów wskazują, że Morawiecki z Orbanem nabrali się na sztuczkę językową – ogólne określenie uśpiło czujność. Sensacyjne informacje RMF24.pl.

Serwis money.pl informował 3 dni temu o stanowisku premiera Luksemburga – powiązanie funduszy UE z rządami prawa albo veto. Czy lider minipaństwa porzucił to stanowisko? Wczorajsze wydanie Rzeczpospolitej przytacza wypowiedź wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej.

Vera Jourova: „po raz pierwszy w historii istnieje związek między rządami prawa a funduszami UE. Zostanie on uruchomiony kwalifikowaną większością głosów w Radzie.” Ten sam artykuł cytuje przewodniczącego Rady Europejskiej. Charles Michel: „Po raz pierwszy poszanowanie rządów prawa jest decydującym kryterium przy wydatkowaniu pieniędzy z budżetu.”

Przytoczone wypowiedzi są zgodne. Można w tym miejscu zadać pytanie retoryczne – czy dwójka liderów UE nie wie co mówi? Czy rację ma premier Morawiecki, który uspokaja, że nie ma „bezpośredniego powiązania” pomiędzy rządami prawa i unijnymi funduszami?

Powody dla których prawny fortel był dla UE korzystny

Rządy Polski i Węgier mają pewną wspólną trudność – stanowią elitarny klub obciążony słynnym art. 7. Sankcje z tego artykułu są jednak nierealne z powodu wymogu jednomyślności. Dwa lata temu powstała w UE koncepcja, żeby oba kraje nakłonić do poszanowania unijnego prawa przy użyciu kar finansowych. Bez bariery w postaci jednomyślności.

Orban niedawno zapowiedział veto wobec wieloletniego budżetu UE, gdyby unijni przywódcy zechcieli powiązać fundusze z rządami prawa. W takim przypadku Bruksela mogłaby funkcjonować w oparciu o tzw. prowizorium budżetowe (wtedy veto nie działa) jednak to rozwiązanie spowodowałoby pewien chaos.

Pozostała jednak inna możliwość – zachować mechanizm „fundusze UE za wolność sądów” w takiej formie, aby Orban i Morawiecki się nie zorientowali i zrezygnowali z veta. Hipoteza wydaje się sensacyjna jednak wypowiedzi Jourovej i Michela cytowane przez wczorajsze wydanie Rzeczpospolitej wydają się takie wytłumaczenie uzasadniać.

Sensacyjnie wygląda również wczorajsza publikacja serwisu RMF24.pl. Według tego źródła Parlament Europejski chce doprecyzować zapisy o funduszach za rządy prawa i jednocześnie powrócić do wersji najbardziej restrykcyjnej. W takim przypadku większość kwalifikowana nie byłaby wymagana do nałożenia „sankcji” ale do jej odrzucenia.

Opinie ekspertów – pojęcie bardziej ogólne może oznaczać to samo

Serwis tvn24.pl opublikował analizę popartą wypowiedziami kilku ekspertów prawa międzynarodowego. Konkluzja jest taka, że radość premiera Morawieckiego była przedwczesna.

Dr hab. Kamil Zajączkowski z Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego:

Ukłon w stronę Polski i Węgier jest taki, że bardzo rozmyto, rozmiękczono to sformułowanie, żeby Polska czy Węgry się zgodziły„. Przytoczona wypowiedź potwierdza tezę, że liderzy Polski i Węgier padli ofiarą prawnego fortelu ze strony UE. Pojęcia ostre i jednoznaczne zostały zastąpione przez pojęcia bardziej ogólne i łagodniejsze. Jednak od strony prawnej pozostało mniej więcej tak samo.

Wątpliwości rozwiewa dr hab. Brygida Kuźniak – w przypadku kraju bez rządów prawa „nie może być mowy o wydatkowaniu środków”. Ta sama autorka dodaje, że dotychczasowe ustalenia są jedynie ogólną zapowiedzią, a konkretne zasady działania mechanizmu warunkowości zostaną doprecyzowane.

Minister Ziobro poinformował niedawno, że rząd pis zamierza dokończyć „reformę sądownictwa” jednak pakiet zmian jest szerszy – „obejmuje wiele innych sfer życia codziennego Polaków„. Partia rządząca nie może mieć jednak pewności, czy kolejne „reformy” pójdą gładko.

Prawo Unii Europejskiej ma swoją specyfikę na tle innych gałęzi prawa. Zrozumienie wszelkich zawiłości nowych unijnych mechanizmów wymaga znacznie więcej, niż wiedzy prawniczej na poziomie akademickim. Hipoteza nabrania Orbana i Morawickiego na sztuczkę prawną i językową jest sensacyjna jednak od strony taktycznej taki fortel nie byłby taki trudny jak mogłoby się wydawać.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:

https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-pe-chce-zaostrzyc-i-doprecyzowac-zapisy-szczytu-ue-chodzi-o-,nId,4625646
https://konkret24.tvn24.pl/polityka,112/powiazanie-budzetu-unijnego-z-praworzadnoscia-skad-roznice-w-interpretacji-porozumienia,1023837.html
https://www.money.pl/gospodarka/szczyt-ue-ws-budzetu-premier-luksemburga-grozi-wetem-6534176628467329a.html
https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/other/jourov%c3%a1-cieszy-powi%c4%85zanie-rz%c4%85d%c3%b3w-prawa-z-funduszami-ue/ar-BB172iLA?li=BBr5MK7&ocid=iehp


Fundusze UE za rządy prawa: za Morawieckim i Orbanem już tylko Słowenia i Łotwa

Najnowsze wieści z unijnego frontu: rząd pis bliżej narożnika. Utrata funduszy również bliżej. Jourova i Michel nie odpuszczają. Krasnodębski z pis uspokaja, że Polska sobie poradzi bez funduszy UE. Morawiecki z Orbanem żyją złudzeniami, że veto ich uratuje.

Premier Morawiecki nie zgadza się na szantaż

Morawiecki uznał, że mechanizm powiązania funduszy UE z rządami prawa „to narzędzie w rękach silniejszych państw, które mogą w każdym momencie zacząć szantażować inne państwa”. Premier trafił w sedno jednak nie chodzi tu o szantaż, lecz o wymuszenie przestrzegania unijnego prawa przewidującego niezależność sądów od partii politycznych.

Patryk Jaki wzywał niedawno rząd do użycia veta za wszelką cenę, jeśli UE zechce powiązać rządy prawa z funduszami. Jaki jest słaby punkt tej deklaracji? W razie braku jednomyślnej zgody na budżet wieloletni, unijne prawo przewiduje tzw. prowizorium budżetowe. W takim przypadku veto nie działa.

Sojusznicy Orbana i Morawieckiego – zbiór niemal pusty

Rządy Polski i Węgier przez lata trwały w pewnej iluzji – unijne sankcje są niemożliwe, gdyż Węgry obronią Polskę, a Polska w rewanżu obroni Węgry. Zasada jednomyślności sprawia, że słynny art. 7 jest obecnie nierealny.

Planowany mechanizm warunkowości nie przewiduje już takiego komfortu. Najbardziej prawdopodobny wydaje się obecnie projekt szefa Rady Europejskiej. Charles Michel chce, aby zawieszenie funduszy następowało za zgodą 15/27 krajów UE reprezentujących 65% ludności Unii.

Serwis wp.pl podaje, że Orban i Morawiecki zyskali sojuszników – zastrzeżenia do mechanizmu warunkowości zgłaszają Łotwa i Słowenia. Prosty rachunek matematyczny sprawia, że nowi sojusznicy Polski nie obronią. Państwa Europy Środkowej nie mają wielkiego interesu w tym, aby walczyć z UE za polską „reformę sądownictwa”. Jeśli Polska i Węgry stracą fundusze, to ilość unijnych środków do podziału potencjalnie wzrośnie.

Większą część pierwszej strony dzisiejszego wydania „Gazety Polskiej Codziennie” zajmuje fotografia premierów Orbana i Morawieckiego z dopiskiem „razem przeciw szantażowi”. Według tej gazety do grona sojuszników zaliczają się również Czechy i Portugalia (a nie tylko Słowenia i Łotwa jak podaje wp.pl). Jeśli uznamy informację Gazety Polskiej za prawdziwą, to w dalszym ciągu grupa obrońców rządu pis jest za słaba. Konkluzja prawicowej gazety: „coraz więcej krajów stawia się unijnym gigantom” wydaje się jedynie życzeniem. Kasa do podziału jest niebagatelna – 1,8 biliona euro.

Suwerenność ważniejsza niż unijne srebrniki

„700 mld czy 70 bilionów? Żadnych srebrników” – wypowiedź Patryka Jakiego sprzed kilku dni zwiastuje, że rząd pis nie wycofa się z „reformy sądownictwa”, żeby uratować kilkanaście mld euro. Oczyszczenie sądów z komunizmu ważniejsze. Jeśli taki scenariusz się zrealizuje, to pozostaną już tylko argumenty ideologiczne na antenie TVP info i zrzucanie winy na zdrajców z opozycji, którzy donoszą na własny kraj zagranicę. Najbardziej pesymistyczny dla rządu wariant, to utrata wszelkich unijnych funduszy, łącznie z dopłatami do hektara.

W ramach podsumowania można przytoczyć wypowiedź gwiazdy TVP info, Rafała Ziemkiewicza, który kilka miesięcy temu wyraził pogląd w jakimś sensie zbieżny z Patrykiem Jakim:

„Z każdym takim draństwem(…) coraz więcej Polaków dostrzega, że dochodzi ten etap, że trzeba się tej Unii postawić i być może się pożegnać.”

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://wiadomosci.wp.pl/szczyt-ue-slowenia-i-lotwa-zglaszaja-zastrzezenia-polska-i-wegry-maja-nowych-sojusznikow-6533719850485889a

Prezes Kaczyński, który zaplanował zamach stanu. W tle odpowiedzialność karna

UE coraz bardziej domaga się powiązania funduszy z rządami prawa. W tle wyłania się zagadnienie odpowiedzialności karnej. Prof. Wojciech Sadurski uważa, że prezes Kaczyński popełnił przestępstwo z art. 127 kodeksu karnego – zamach stanu. Sankcja? Od 10 lat do dożywocia. Prezes pis gra o wszystko.

O dwóch takich, co ukradli Polskę postkomunie

„Ukradli nam Polskę – ta fraza powraca w lamentach upadających elit III RP” – tym zdaniem rozpoczyna się publikacja Piotra Lisiewicza z Gazety Polskiej z okazji przyznania nagrody specjalnej prezesowi pis. W tym miejscu pojawia się pytanie – jak można zmienić ustrój państwa bez zdobycia większości konstytucyjnej (2/3 posłów w sejmie). Taka zmiana jest możliwa jednak wymaga popełnienia przestępstwa. Prof. Sadurski zarzuca prezesowi pis czyn zabroniony z ogromną sankcją.

Komisja wolności Parlamentu Europejskiego przyjęła dwa dni temu raport o Polsce, który podsumowuje dorobek rządu dobrej zmiany: „ciągłe pogarszanie się stanu demokracji, rządów prawa.” Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Vera Jourova zapowiada w tym samym czasie, że zrobi wszystko, aby powiązać unijne fundusze z wolnością sądów. Za co Polska może stracić miliardy euro?

Dorobek rządów pis, który poróżnił Polskę z UE

Przepis na bezprawną zmianę ustroju bez większości konstytucyjnej jest banalnie prosty – zniszczyć niezależny Trybunał Konstytucyjny, a następnie uchwalać kolejne niezgodne z konstytucją ustawy, które oddają pełnię władzy jednej partii. Taki schemat wystąpił w latach ’90 na Białorusi, kiedy prezydent Łukaszenka wymienił wszystkich sędziów tamtejszego sądu konstytucyjnego.

Nad Wisłą ten strategiczny cel został zrealizowany w grudniu 2016 r. w momencie bezprawnej nominacji mgr Julii Przyłębskiej na prezesa TK. Wtedy powstała możliwość zniszczenia kolejnych fundamentów ustroju demokratycznego poprzez „reformę sądownictwa”. Prezes Kaczyński ma satysfakcję, że zabrał Polskę postkomunie. Przynajmniej do kiedy pis nie straci władzy. W takim przypadku pojawi się niebezpieczeństwo skazania prezesa pis na dożywocie.

Trybunał Konstytucyjny, KRS, Sąd Najwyższy – to lista organów nad którymi pis przejął władzę, nie zważając na uliczne manifestacje. Wszystkie przejęcia były bezprawne. Polska Krajowa Rada Sądownictwa została zawieszona przez Europejską Sieć Rad Sądownictwa jako jedyny kraj UE, Jakiś czas później TSUE postanowił „zamrozić” powołaną przez pis Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego.

Prof. Wojciech Sadurski przełamuje tabu, oskarża prezesa pis o przestępstwo

Czym jest sprawstwo kierownicze? To forma popełnienia przestępstwa charakterystyczna dla liderów zorganizowanych grup przestępczych. Prof. Wojciech Sadurski, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego, oskarżył prezesa Kaczyńskiego o popełnienie przestępstwa z art 127 kk (zamach stanu) w formie sprawstwa kierowniczego:

„Oskarżam Jarosława Kaczyńskiego o to, że(…) dopuścił się sprawstwa kierowniczego nakierunkowanego na zmianę ustroju konstytucyjnego RP przez obalenie zasad demokratycznego państwa prawnego oraz podziału i równoważenia się władz(…) a zatem sprawstwa kierowniczego dotyczącego zbrodni zamachu stanu, o której mowa w art. 127 kodeksu karnego”.

Czy wola narodu jest ponad prawem?

Prawicowe media powołują się na zasadę konstytucyjną, według której suwerenem jest naród. Suweren przyznał partii Kaczyńskiego legitymację do rządzenia. Z tego powodu każdy element „reformy sądownictwa” jest zgodny z prawem.

Jednak suweren nie dał zjednoczonej prawicy większości konstytucyjnej uprawniającej do zmiany ustroju. Gazeta Polska miała rację umieszczając tytuł „o dwóch takich, co ukradli Polskę postkomunie”. Zniszczenie ustroju III RP było przejawem bezprawia, podobnie jak kradzież.

Andrzej Duda udawał jakiś czas temu, że nie zna treści art. 194. konstytucji – prezesa TK wybiera zgromadzenie ogólne sędziów TK, prezydent jedynie akceptuje kandydata. Julia Przyłębska została nominowana na prezesa przez „zgromadzenie ogólne” liczące mniej niż połowę sędziów TK. Ta czynność była nieważna z mocy prawa.

Unijne srebrniki za suwerenność narodu

„700 mld czy 70 bilionów? Żadnych srebrników” – takim uzasadnieniem Patryk Jaki zapowiada brak chęci do ustępstw wobec UE. Spór rządu z Brukselą to jednak kwestia prawna, a nie ideologiczna. Prawo UE wyznacza pewien minimalny standard, jakim jest niezależność sądów od partii politycznych. Również tych partii, które mają w parlamencie większość. Wstąpienie do UE to nie tylko zgoda na przyjmowanie unijnych funduszy ale również zobowiązanie do przestrzegania unijnego prawa.

Kontrola nad prokuraturą sprawia, że liderzy dobrej zmiany nie poniosą odpowiedzialności karnej za jakiekolwiek przestępstwa. Jednak polski Skarb Państwa może zostać ukarany niejako w zastępstwie. Na marginesie – według prof. Sadurskiego przestępstwa zamachu stanu dopuścił się również Andrzej Duda.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://archiwumosiatynskiego.pl/wpis-w-debacie/oskarzam-jaroslawa-aleksandra-kaczynskiego-urodzonego-18-czerwca-1949-r-w-warszawie/

Mafia VAT-owska pod patronatem Tuska. Wielkie urojenie rządu dobrej zmiany

W ostatnim roku rządów PO-PSL luka VAT w Polsce była podobna jak we Włoszech i na Litwie. Uszczelnianie VAT zaczęło się w 2011 r. Wtedy pis głosował przeciw. Rząd PO-PSL zainicjował jednolity plik kontrolny oraz odwrócony VAT na elektronikę. Rząd pis przyszedł na gotowe, później wymyślił mafię VAT.

Tytuł artykułu Gazety Prawnej „pis przyznaje PO rację w sprawie uszczelnienia VAT” rzuca cień wątpliwości na uproszczenie typu: „Morawiecki zabrał miliardy mafii VAT i rozdał jako 500 plus.” Prezes Kaczyński zasugerował dziś na przykładzie kwestii VAT, że pis jest najlepszą opcją dla Polski, a szkalujące dobrą zmianę media należy „reformować”:

Walczymy skutecznie, co najlepiej pokazała sprawa VAT-u z patologiami(…) Równowaga medialna jest warunkiem dobrze funkcjonującej demokracji(…) Sądzę, że wtedy nie będzie żadnych wątpliwości, kto Polską będzie rządził” – podsumował prezes pis. Po wygranej Dudy w wyborach monopol na prawdę mogą uzyskać prawicowe media z TVP info na czele.

Partia pis, która głosuje przeciw uszczelnianiu VAT przez PO-PSL

Jednym ze sposobów uszczelniania VAT jest reverse charge (odwrotne obciążenie). Ten mechanizm nakłada pewne obowiązki na nabywców tzw. produktów wrażliwych (np. złom i elektronika). Gazeta Prawna podaje, że posłowie pis w 2011 r. głosowali przeciw ustanowieniu tego mechanizmu wobec złomu. Później rząd dobrej zmiany uznał, że PO jednak miała w tej kwestii rację.

Kolejnym sposobem uszczelniania VAT jest jednolity plik kontrolny. Rzeczpospolita podaje:
„z inicjatywy rządu PO–PSL uchwalono we wrześniu 2015 r. nowelizację ordynacji podatkowej, umożliwiającą wprowadzenie kontroli podatników w formie tzw. jednolitego pliku kontrolnego.” W prawicowych mediach panuje jednak przekonanie, że wszelkie narzędzia uszczelniania VAT są wyłączną zasługą rządu dobrej zmiany, który postanowił zakończyć promowaną przez PO bezkarność „mafii VAT-owskiej”.

Jak uprościć złożone zagadnienie do jednego zdania z urojoną mafią w roli głównej

Oszustwa podatkowe istnieją od kiedy wymyślono podatki. Pomysłowość nie zna tu granic. Jednak nazywanie tego zjawiska „mafią VAT-owską PO” jest pojęciem czysto publicystycznym spod znaku TVP info. To nie jest pojęcie prawne.

W ostatnim pełnym roku rządów PO-PSL (2014) luka VAT w Polsce była minimalnie mniejsza niż we Włoszech i na Litwie (dane Komisji Europejskiej). Nad Wisłą ta wartość osiągnęła ok. 25%. Dla porównania – najsłabszy wynik w UE osiągnęła wtedy Rumunia – ponad 40%. Przykład statystyk za 2014 r. pokazuje, że oszustwa w obszarze VAT to zjawisko powszechne w UE. Przekaz prawicowych mediów sugeruje, że luka VAT występowała tylko w Polsce rządzonej przez Tuska, który rzekomo pozwalał urojonej mafii VAT-owskiej na bezkarność.

Dlaczego „mafia VAT” jest urojeniem? To nie była organizacja na kształt mafii pruszkowskiej. Rzekoma „mafia VAT-owska” była złożona z tysięcy przedsiębiorców, którzy dali się skusić na łatwy zarobek. Flagowym zjawiskiem była tzw. karuzela podatkowa. Kogo potrzeba do karuzeli? Kilku przedsiębiorców z Polski z dodatkiem co najmniej jednego kontrahenta z innego kraju UE. Wielokrotny obrót tym samym towarem oznacza w takim przypadku wymierną stratę Skarbu Państwa w podatku VAT.

Oszustwa podatkowe nie tylko w obszarze VAT

Skarb Państwa może tracić miliardy nie tylko na VAT. Klasycznym przykładem uszczuplenia należności fiskusa jest również oszustwo w obszarze CIT polegające na transferowaniu zysków do spółek powiązanych w tzw. rajach podatkowych. Jeśli ktoś chce, to może wymyślić określenie „mafia CIT-owska” i uznać, że osobistą odpowiedzialność za działanie tej „mafii” w czasach pis ponosi prezes Kaczyński jako lider rządu. Taka hipoteza jest ironią, jednak to podobny stopień logiki jak uznanie, że Donald Tusk ponosi osobistą odpowiedzialność za rzekomą „mafię VAT-owską”. Prezes Kaczyński wie lepiej co jest prawdą, a co kłamstwem. Dlatego chce reformować media.

Zwycięstwo kandydata pis w wyborach prezydenckich najprawdopodobniej zakończy rynek mediów jaki znamy obecnie poprzez jego „dekoncentrację” lub „repolonizację”. Poseł pis Dominik Tarczyński zapowiedział kiedyś ustanowienie konstrukcji o nazwie „fake news”.

Bierzemy pod uwagę kary finansowe(…) a nawet sankcje karne”. Poseł Tarczyński dodaje:”ustawa antyfake’owa funkcjonuje już na Węgrzech.” Monopol pisu na władzę oznacza również monopol tej partii na prawdę. W państwach autorytarnych sankcję karne za krytykę rządu w internecie nie są niczym niezwykłym.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1295680,pis-za-odwroconym-vat-na-wyroby-stalowe.html
https://www.case-research.eu/files/?id_plik=5284

Odpowiedzialność karna prezydenta Dudy – temat tabu. Nerwowość Dudy – przyczyny

Nikt nie zna ucznia lepiej niż nauczyciel. Prof. Jan Zimmerman uważa, że jego dawny doktorant Duda złamał konstytucję wielokrotnie. Temat tabu – odpowiedzialność karna Dudy. Prof. Wojciech Sadurski uznał, że prezydent popełnił przestępstwa, za które mógłby usłyszeć łącznie 25 lat. Art. 127 oraz 231 kk. „Prezydent złamał konstytucję przynajmniej trzykrotnie” – tak prof. Jan Zimmerman podsumowuje pierwsze cztery miesiące prezydentury dawnego doktoranta.

Odpowiedzialność karna za ustrojowe bezprawie

Odpowiedzialność karna liderów dobrej zmiany to temat tabu. Złamanie tego tabu występuje sporadycznie. Odpowiedzialność karna prezydenta Dudy to jeszcze większe tabu, które jednak może odejść w przeszłość jeśli pis straci władzę. Kandydat pis na prezydenta wie, że stawka dla niego jest znacznie wyższa niż utrata urzędu. Jeśli profesor prawa zarzuca popełnienie przestępstw z wysoką sankcją, to sprawa nie jest błahostką.

Art. 128 kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność karną za działanie zmierzające do usunięcia przemocą konstytucyjnego organu RP (np. Trybunału Konstytucyjnego). Prof. Andrzej Zoll, były prezes TK:

„Wszystko odbyło się niezgodnie z konstytucją(…) niezgodne z konstytucją było także powołanie Przyłębskiej na prezesa nowego TK(…) nie ma TK w tym kształcie, o jakim mówi konstytucja(…) obecnie TK to jakaś instytucja, która nie jest znana polskiemu porządkowi prawnemu.”

Prof. Andrzej Zoll uznał, że TK został de facto zlikwidowany w momencie, kiedy prezydent Duda bezprawnie mianował Julię Przyłębską na prezesa tego organu. Z jakiego powodu nominacja Przyłębskiej była bezprawna? Została przedstawiona jako kandydat na prezesa przez grono sędziów liczące mniej niż połowę sędziów TK. To tak jakby sejm zmienił ustawę w obecności 100 posłów. Prezesa TK wybiera zgromadzenie ogólne sędziów, prezydent jedynie akceptuje kandydata.

Przemoc jako jedno ze znamion przestępstwa

Prezydent Białorusi zlikwidował niezależny sąd konstytucyjny z dnia na dzień poprzez wymianę wszystkich sędziów. Prezydent Duda i Prezes Kaczyński rozłożyli ten proces na raty, aby ograniczyć społeczne emocje. Zaczęło się od wyboru tzw. „sędziów-dublerów”. Ówczesny prezes TK mógł ich zwyczajnie nie wpuścić do budynku jednak rząd dobrej zmiany przewidział taką ewentualność.

Wikipedia podaje, że 3 grudnia 2015 r. tzw. sędziowie-dublerzy w asyście funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu weszli do siedziby Trybunału Konstytucyjnego. To była niewypowiedziana groźba użycia przemocy na wypadek, gdyby prezes TK zechciał dublerów nie wpuścić. Wygląda na to, że w kwestii TK prezydent Duda i prezes Kaczyński od początku działali wspólnie i w porozumieniu.

To zdarzenie może być istotne dla oceny, że bezprawne przejęcie kontroli nad TK było dokonane z użyciem groźby użycia przemocy. Wspomniany art. 128 kk zaczyna się od zdania „Kto, w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu RP podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu.” Każdy może próbować odpowiedzieć we własnym zakresie czy odegranie przez Dudę kluczowej roli w zniszczeniu TK było czynem prawnokarnie obojętnym czy jednak przestępstwem.

Wojciech Sadurski, profesor prawa, który przełamuje tabu. Oskarża Dudę o przestępstwo

Prof. Wojciech Sadurski, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego, ma pewien komfort – mieszka w Australii, wykłada na uniwersytecie w Sydney. Nie musi się obawiać wizyty polskich organów ścigania o 6.00. Prof. Sadurski uznał, że Andrzej Duda popełnił przestępstwo z art. 127 kodeksu karnego (zamach stanu). W takim przypadku prezydent nie musiałby odpowiadać ze wspomnianego wcześniej art. 128 kk ze względu na zbieg przepisów (przestępstwo z większą sankcją „konsumuje” podobne przestępstwo z mniejszą sankcją).

Prof. Sadurski uzasadnił oskarżenie Dudy zdaniem, które nie wymaga komentarza: „dopuścił się bezprawnej zmiany konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podważając zasadę podziału i równoważenia władz.” Ten cytat to fragment uzasadnienia.

Na marginesie dodał, że prezydent Duda wielokrotnie popełnił również przestępstwo z art. 231 kk (przekroczenie uprawnień). Gdyby Andrzej Duda odpowiadał kiedyś karnie z kwalifikacją proponowaną przez prof. Sadurskiego, to mógłby realnie usłyszeć wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Według prof. Sadurskiego przestępstwo z art. 231 kk popełniła również Beata Szydło, która sama sobie przyznała prawo do niepublikowania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

Partia rządząca złożyła pozew przeciwko Wojciechowi Sadurskiemu za nazwanie pis zorganizowaną grupą przestępczą. Wyrok zapadł w czerwcu obecnego roku. Sąd powództwo oddalił.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://archiwumosiatynskiego.pl/wpis-w-debacie/oskarzam-jaroslawa-aleksandra-kaczynskiego-urodzonego-18-czerwca-1949-r-w-warszawie/

Gwiazda TVP info porównuje „lewactwo” do szczurów. Chce oczyszczać ze szczurów

Rafał Ziemkiewicz powołał się na eksperyment na szczurach – żywność bez limitu powoduje u niektórych antyspołeczną agresję. Według niego podobny schemat występuje w zachodnich społeczeństwach i objawia się jako lewactwo. Uznał też, że wyborcy Trzaskowskiego byliby skłonni zagłosować na szympansa.

Minister Ziobro przypomniał o planie „dekoncentracji” lub „repolonizacji” mediów w ramach riposty za okładkę jednego tabloidu: „Niektóre media uczestniczą w sposób jawny w brudnej kampanii wyborczej(…) po kampanii prezydenckiej wyciągniemy wnioski„.

Kandydat ekstremista”, „Wolna Polska pokona Polskę Kiszczaka” – to pierwsze z brzegu okładki prawicowych gazet, które w ostatnim czasie próbowały ośmieszać Rafała Trzaskowskiego. W takich tytułach rząd nic złego nie widzi.

Jednak porównywanie ludzi do szczurów i wzywanie do oczyszczenia z nich społeczeństwa to już środek stylistyczny przekraczający pewną barierę. Takiej argumentacji użył w wywiadzie „pseudoelity w szoku” znany dobrze z TVP info i „Do Rzeczy” Rafał Ziemkiewicz. Uznał, że polska opozycja i manifestanci w USA to dwie wersje szczurów niszczących społeczeństwo.

Nowotwór lewactwa, choroba z USA dociera do Polski

Zabójstwo George’a Floyda wywołało w USA falę manifestacji. Gazeta R. Ziemkiewicza nazwała wydarzenia zza oceanu nowotworem lewactwa, który dociera do Polski. Prawicowy publicysta postanowił tą teorię rozwinąć. Uznał, że światowe lewactwo jest analogią antyspołecznych szczurów z eksperymentu naukowego. Zdrowa część społeczeństwa powinna się z nich „oczyścić”. Przytoczona pseudonaukowa teoria mogłaby się wydawać „taka głupia, że aż fajna”, gdyby nie fakt, że została opracowana przez gwiazdę prorządowych mediów.

Ameryka jeszcze ma szanse się oczyścić z tych szczurów-terrorystów(…) ten cały ruch, który jest dokładnie amerykańską wersją KOD-u„. Ziemkiewicz uznał również, że polska opozycja jest trzecim pokoleniem Polskiej Partii Robotniczej. Jako podsumowanie jego wywodów można przytoczyć teorię, że wyborcy Trzaskowskiego „to są ludzie, którzy prawdopodobnie zagłosowaliby na konia albo szympansa.”

Joanna Lichocka z pis również chce oczyszczać społeczeństwo

Prawicowa prasa ma w swoich szeregach wiele gwiazd tworzących teorie o nowym, lepszym społeczeństwie prezesa Kaczyńskiego. Równie słynna jak Ziemkiewicz jest publicystka Gazety Polskiej, która zasłynęła wypowiedzią o zamykaniu dziennikarskiego lewactwa do więzień:

„Ja też najchętniej bym wszystko pozamykała, powsadzała do więzień, zrobiła porządek i wprowadziła najlepiej jednowładztwo Jarosława Kaczyńskiego(…) podniesie się straszny wrzask, również we Francji i w Niemczech, że ograniczamy wolność prasy(…) Jest więc pytanie, w którym momencie ruszyć z tą armatą i to jest pytanie do Jarosława Kaczyńskiego, to on zdecyduje.”

Autorka tego wywodu (oraz słynnego gestu Lichockiej) próbowała tłumaczyć, że to tylko żart, jednak nie wszyscy potraktowali te zdania jak niewinną groteskę. Była to jedna z wielu wypowiedzi środowiska pis zwiastująca „reformę” mediów w dogodnym momencie. Jeśli Duda wygra, to rząd uzyska 3 lata politycznej ciszy bez wyborów. To idealny czas na kolejne „reformy”, które przybliżą Polskę do ideału silnego, konserwatywnego i oczyszczonego z lewactwa państwa.

Na uwagę zasługuje również inna wypowiedź R. Ziemkiewicza sprzed kliku miesięcy. Dotyczyła sprzeciwu UE wobec „reformy sądownictwa” oraz tematu tabu, jakim jest polexit:

Z każdym takim draństwem(…) coraz więcej Polaków dostrzega, że dochodzi ten etap, że trzeba się tej Unii postawić i być może się pożegnać.” Niewykluczone, że prezes Kaczyński również uważa polexit za mniejsze zło niż powrót postkomunistycznych standardów III RP.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://www.youtube.com/watch?v=ylBvH4uBik8

Głos Bosaka w II turze? Nie powiedział wprost ale w wywiadzie Dudę zmiażdżył

Bosak zadeklarował, że zagłosuje w II turze i wybierze mniejsze zło. Konfederacja ustaliła, że każdy poseł zachowa wybór dla siebie. Jednak 24 minuty wczorajszego wywiadu Bosaka dają mocną podstawę do odgadnięcia na kogo zagłosuje lider Konfederacji. Jego krytyka wobec Dudy zaskoczyła dziennikarkę.

„Zdąży Pan przed końcem rozmowy?” – tym humorystycznym pytaniem redaktorka Super Ekspresu przerwała rozbudowaną wypowiedź Bosaka krytykującą kandydata pisu w wyborach. Co powiedział lider Konfederacji w całym wywiadzie na temat Trzaskowskiego? Praktycznie nic. Jasna deklaracja nie padła ale między wierszami powiedziano wiele.

Krytyka Dudy, która zaskoczyła panią redaktor

Dziennikarka SE poprosiła Bosaka o komentarz do opinii urzędującego prezydenta, że nie ma dużej różnicy pomiędzy Dudą a kandydatem Konfederacji. Odpowiedział jej serią krytycznych wobec Dudy pytań retorycznych. Przerwała mu po dziesiątym. Najciekawsze były dwa:

„Jak to jest, że podpisał pan 30 ustaw podnoszących podatki

„(…) kiedy organizował pan pozorowaną debatę konstytucyjną nie zaprosił pan nikogo z naszych środowisk”

W tym samym wywiadzie wspomniał o niedawnych próbach rozbijania Konfederacji przez pis -. kuszenia stanowiskami za poparcie tzw. wyborów korespondencyjnych: „Nie daliśmy sobie żadnych posłów wykupić z klubu, czy rozbić się.”

Dlaczego Konfederacja nie poprze oficjalnie żadnego kandydata?

Lider Konfederacji wyraził w wywiadzie dla SE zasadniczy zarzut wobec dwóch największych partii – ignorowanie jego ugrupowania: „żaden z kandydatów nie starał się przez ostatnie wiele lat o nasze poparcie.” Bosak uznał, że jego partia jest ignorowana przez najważniejsze kluby w sejmie, nikt nie chciał się z nimi choćby spotkać, żeby wysłuchać ich postulatów. To jeden z powodów, żeby żadnego kandydata oficjalnie nie poprzeć. Jednocześnie lider Konfederacji zachęcał swoich wyborców do udziału w drugiej turze: „Jeśli musimy wybrać mniejsze zło, idźmy, głosujmy.”

Bosak: Zbieżność ideowa z pisem minimalna

Nieformalny lider Konfederacji nie skończył 30 czerwca na jednym wywiadzie. Został zaproszony również przez prawicowy kanał „wPolsce” (ta sama grupa, co „wPolityce” i „Sieci”). Dziennikarka tego serwisu zaznała chyba większej niespodzianki niż pani redaktor SE.

„Wiarygodność obozu rządzącego w moich oczach jest zerowa, zbieżność ideowa minimalna” Ta wypowiedź Bosaka mogła rozczarować prawicową dziennikarkę, która próbowała szukać punktów wspólnych między nim, a Dudą. W tym samym wywiadzie okazało się, że Bosak ma podobne zdanie na temat TVP jak „opozycja totalna”. Zarzucił telewizji publicznej celowe pomijanie jego kandydatury: „to ma swoją nazwę, to jest cenzura„. Równie przykre dla Dudy może być zdanie podsumowujące jego partię przez Bosaka: „nie ma zasad w obozie rządzącym„.

Bosak nie wypowiadał się pochlebnie o żadnym z dwóch kandydatów w obu wspomnianych wywiadach. Jednak skala jego krytyki wobec Dudy, pisu i TVP była nieporównywalnie większa niż wobec Trzaskowskiego i PO. Każdy może samodzielnie zweryfikować tą opinię poprzez przesłuchanie dwóch wywiadów o łącznej długości 40 minut.

Manipulacja Bielana nazwana przez Bosaka kłamstwem

Sztab Dudy najwyraźniej dostrzegł pesymistyczny dla nich obraz nakreślony przez wywiady Bosaka. Postanowili zaczarować rzeczywistość. Bielan podziękował liderowi Konfederacji za poparcie dla PAD-a w drugiej turze. Bosak napisał w odpowiedzi na Twitterze, że opinia szefa sztabu Dudy jest kłamstwem.

Kolejnej manipulacji dokonała niesłynąca z obiektywizmu stacja TVP info. Jako załącznik video do artykułu wybrali 1 minutę z 40 minut dwóch kluczowych wywiadów. Bosak powiedział wtedy, że jak Duda wygra, to polityka w Polsce na jakiś czas się uspokoi, a wygrana Trzaskowskiego oznacza spór o nowego prezydenta Warszawy. Ta wypowiedź mogła stworzyć fałszywy obraz, że Bosak chce wygranej kandydata pisu, aby w Polsce zrobiło się spokojniej.

Roman Giertych napisał na FB „List do Konfederatów”, w którym przestrzegał przed głosowaniem na Dudę. Uznał, że jego wygrana utrwali rządy pisu, który zechce Konfederację zniszczyć. W czasach pierwszych rządów pisu Bosak i Giertych należeli do jednej partii, LPR. Niewykluczone, że w kwestii II tury wyborów prezydenckich, obaj politycy mają ten sam pogląd.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://www.youtube.com/watch?v=qIvmVnlPKyQ
https://www.youtube.com/watch?v=H-R8LUcKflM
https://www.rp.pl/Wybory-prezydenckie-2020/200639900-Bielan-Dziekujemy-Bosakowi-za-wsparcie-Bosak-Klamstwo.html