Mafia VAT-owska pod patronatem Tuska. Wielkie urojenie rządu dobrej zmiany

W ostatnim roku rządów PO-PSL luka VAT w Polsce była podobna jak we Włoszech i na Litwie. Uszczelnianie VAT zaczęło się w 2011 r. Wtedy pis głosował przeciw. Rząd PO-PSL zainicjował jednolity plik kontrolny oraz odwrócony VAT na elektronikę. Rząd pis przyszedł na gotowe, później wymyślił mafię VAT.

Tytuł artykułu Gazety Prawnej „pis przyznaje PO rację w sprawie uszczelnienia VAT” rzuca cień wątpliwości na uproszczenie typu: „Morawiecki zabrał miliardy mafii VAT i rozdał jako 500 plus.” Prezes Kaczyński zasugerował dziś na przykładzie kwestii VAT, że pis jest najlepszą opcją dla Polski, a szkalujące dobrą zmianę media należy „reformować”:

Walczymy skutecznie, co najlepiej pokazała sprawa VAT-u z patologiami(…) Równowaga medialna jest warunkiem dobrze funkcjonującej demokracji(…) Sądzę, że wtedy nie będzie żadnych wątpliwości, kto Polską będzie rządził” – podsumował prezes pis. Po wygranej Dudy w wyborach monopol na prawdę mogą uzyskać prawicowe media z TVP info na czele.

Partia pis, która głosuje przeciw uszczelnianiu VAT przez PO-PSL

Jednym ze sposobów uszczelniania VAT jest reverse charge (odwrotne obciążenie). Ten mechanizm nakłada pewne obowiązki na nabywców tzw. produktów wrażliwych (np. złom i elektronika). Gazeta Prawna podaje, że posłowie pis w 2011 r. głosowali przeciw ustanowieniu tego mechanizmu wobec złomu. Później rząd dobrej zmiany uznał, że PO jednak miała w tej kwestii rację.

Kolejnym sposobem uszczelniania VAT jest jednolity plik kontrolny. Rzeczpospolita podaje:
„z inicjatywy rządu PO–PSL uchwalono we wrześniu 2015 r. nowelizację ordynacji podatkowej, umożliwiającą wprowadzenie kontroli podatników w formie tzw. jednolitego pliku kontrolnego.” W prawicowych mediach panuje jednak przekonanie, że wszelkie narzędzia uszczelniania VAT są wyłączną zasługą rządu dobrej zmiany, który postanowił zakończyć promowaną przez PO bezkarność „mafii VAT-owskiej”.

Jak uprościć złożone zagadnienie do jednego zdania z urojoną mafią w roli głównej

Oszustwa podatkowe istnieją od kiedy wymyślono podatki. Pomysłowość nie zna tu granic. Jednak nazywanie tego zjawiska „mafią VAT-owską PO” jest pojęciem czysto publicystycznym spod znaku TVP info. To nie jest pojęcie prawne.

W ostatnim pełnym roku rządów PO-PSL (2014) luka VAT w Polsce była minimalnie mniejsza niż we Włoszech i na Litwie (dane Komisji Europejskiej). Nad Wisłą ta wartość osiągnęła ok. 25%. Dla porównania – najsłabszy wynik w UE osiągnęła wtedy Rumunia – ponad 40%. Przykład statystyk za 2014 r. pokazuje, że oszustwa w obszarze VAT to zjawisko powszechne w UE. Przekaz prawicowych mediów sugeruje, że luka VAT występowała tylko w Polsce rządzonej przez Tuska, który rzekomo pozwalał urojonej mafii VAT-owskiej na bezkarność.

Dlaczego „mafia VAT” jest urojeniem? To nie była organizacja na kształt mafii pruszkowskiej. Rzekoma „mafia VAT-owska” była złożona z tysięcy przedsiębiorców, którzy dali się skusić na łatwy zarobek. Flagowym zjawiskiem była tzw. karuzela podatkowa. Kogo potrzeba do karuzeli? Kilku przedsiębiorców z Polski z dodatkiem co najmniej jednego kontrahenta z innego kraju UE. Wielokrotny obrót tym samym towarem oznacza w takim przypadku wymierną stratę Skarbu Państwa w podatku VAT.

Oszustwa podatkowe nie tylko w obszarze VAT

Skarb Państwa może tracić miliardy nie tylko na VAT. Klasycznym przykładem uszczuplenia należności fiskusa jest również oszustwo w obszarze CIT polegające na transferowaniu zysków do spółek powiązanych w tzw. rajach podatkowych. Jeśli ktoś chce, to może wymyślić określenie „mafia CIT-owska” i uznać, że osobistą odpowiedzialność za działanie tej „mafii” w czasach pis ponosi prezes Kaczyński jako lider rządu. Taka hipoteza jest ironią, jednak to podobny stopień logiki jak uznanie, że Donald Tusk ponosi osobistą odpowiedzialność za rzekomą „mafię VAT-owską”. Prezes Kaczyński wie lepiej co jest prawdą, a co kłamstwem. Dlatego chce reformować media.

Zwycięstwo kandydata pis w wyborach prezydenckich najprawdopodobniej zakończy rynek mediów jaki znamy obecnie poprzez jego „dekoncentrację” lub „repolonizację”. Poseł pis Dominik Tarczyński zapowiedział kiedyś ustanowienie konstrukcji o nazwie „fake news”.

Bierzemy pod uwagę kary finansowe(…) a nawet sankcje karne”. Poseł Tarczyński dodaje:”ustawa antyfake’owa funkcjonuje już na Węgrzech.” Monopol pisu na władzę oznacza również monopol tej partii na prawdę. W państwach autorytarnych sankcję karne za krytykę rządu w internecie nie są niczym niezwykłym.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1295680,pis-za-odwroconym-vat-na-wyroby-stalowe.html
https://www.case-research.eu/files/?id_plik=5284

Odpowiedzialność karna prezydenta Dudy – temat tabu. Nerwowość Dudy – przyczyny

Nikt nie zna ucznia lepiej niż nauczyciel. Prof. Jan Zimmerman uważa, że jego dawny doktorant Duda złamał konstytucję wielokrotnie. Temat tabu – odpowiedzialność karna Dudy. Prof. Wojciech Sadurski uznał, że prezydent popełnił przestępstwa, za które mógłby usłyszeć łącznie 25 lat. Art. 127 oraz 231 kk. „Prezydent złamał konstytucję przynajmniej trzykrotnie” – tak prof. Jan Zimmerman podsumowuje pierwsze cztery miesiące prezydentury dawnego doktoranta.

Odpowiedzialność karna za ustrojowe bezprawie

Odpowiedzialność karna liderów dobrej zmiany to temat tabu. Złamanie tego tabu występuje sporadycznie. Odpowiedzialność karna prezydenta Dudy to jeszcze większe tabu, które jednak może odejść w przeszłość jeśli pis straci władzę. Kandydat pis na prezydenta wie, że stawka dla niego jest znacznie wyższa niż utrata urzędu. Jeśli profesor prawa zarzuca popełnienie przestępstw z wysoką sankcją, to sprawa nie jest błahostką.

Art. 128 kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność karną za działanie zmierzające do usunięcia przemocą konstytucyjnego organu RP (np. Trybunału Konstytucyjnego). Prof. Andrzej Zoll, były prezes TK:

„Wszystko odbyło się niezgodnie z konstytucją(…) niezgodne z konstytucją było także powołanie Przyłębskiej na prezesa nowego TK(…) nie ma TK w tym kształcie, o jakim mówi konstytucja(…) obecnie TK to jakaś instytucja, która nie jest znana polskiemu porządkowi prawnemu.”

Prof. Andrzej Zoll uznał, że TK został de facto zlikwidowany w momencie, kiedy prezydent Duda bezprawnie mianował Julię Przyłębską na prezesa tego organu. Z jakiego powodu nominacja Przyłębskiej była bezprawna? Została przedstawiona jako kandydat na prezesa przez grono sędziów liczące mniej niż połowę sędziów TK. To tak jakby sejm zmienił ustawę w obecności 100 posłów. Prezesa TK wybiera zgromadzenie ogólne sędziów, prezydent jedynie akceptuje kandydata.

Przemoc jako jedno ze znamion przestępstwa

Prezydent Białorusi zlikwidował niezależny sąd konstytucyjny z dnia na dzień poprzez wymianę wszystkich sędziów. Prezydent Duda i Prezes Kaczyński rozłożyli ten proces na raty, aby ograniczyć społeczne emocje. Zaczęło się od wyboru tzw. „sędziów-dublerów”. Ówczesny prezes TK mógł ich zwyczajnie nie wpuścić do budynku jednak rząd dobrej zmiany przewidział taką ewentualność.

Wikipedia podaje, że 3 grudnia 2015 r. tzw. sędziowie-dublerzy w asyście funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu weszli do siedziby Trybunału Konstytucyjnego. To była niewypowiedziana groźba użycia przemocy na wypadek, gdyby prezes TK zechciał dublerów nie wpuścić. Wygląda na to, że w kwestii TK prezydent Duda i prezes Kaczyński od początku działali wspólnie i w porozumieniu.

To zdarzenie może być istotne dla oceny, że bezprawne przejęcie kontroli nad TK było dokonane z użyciem groźby użycia przemocy. Wspomniany art. 128 kk zaczyna się od zdania „Kto, w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu RP podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu.” Każdy może próbować odpowiedzieć we własnym zakresie czy odegranie przez Dudę kluczowej roli w zniszczeniu TK było czynem prawnokarnie obojętnym czy jednak przestępstwem.

Wojciech Sadurski, profesor prawa, który przełamuje tabu. Oskarża Dudę o przestępstwo

Prof. Wojciech Sadurski, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego, ma pewien komfort – mieszka w Australii, wykłada na uniwersytecie w Sydney. Nie musi się obawiać wizyty polskich organów ścigania o 6.00. Prof. Sadurski uznał, że Andrzej Duda popełnił przestępstwo z art. 127 kodeksu karnego (zamach stanu). W takim przypadku prezydent nie musiałby odpowiadać ze wspomnianego wcześniej art. 128 kk ze względu na zbieg przepisów (przestępstwo z większą sankcją „konsumuje” podobne przestępstwo z mniejszą sankcją).

Prof. Sadurski uzasadnił oskarżenie Dudy zdaniem, które nie wymaga komentarza: „dopuścił się bezprawnej zmiany konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podważając zasadę podziału i równoważenia władz.” Ten cytat to fragment uzasadnienia.

Na marginesie dodał, że prezydent Duda wielokrotnie popełnił również przestępstwo z art. 231 kk (przekroczenie uprawnień). Gdyby Andrzej Duda odpowiadał kiedyś karnie z kwalifikacją proponowaną przez prof. Sadurskiego, to mógłby realnie usłyszeć wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Według prof. Sadurskiego przestępstwo z art. 231 kk popełniła również Beata Szydło, która sama sobie przyznała prawo do niepublikowania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

Partia rządząca złożyła pozew przeciwko Wojciechowi Sadurskiemu za nazwanie pis zorganizowaną grupą przestępczą. Wyrok zapadł w czerwcu obecnego roku. Sąd powództwo oddalił.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://archiwumosiatynskiego.pl/wpis-w-debacie/oskarzam-jaroslawa-aleksandra-kaczynskiego-urodzonego-18-czerwca-1949-r-w-warszawie/

Gwiazda TVP info porównuje „lewactwo” do szczurów. Chce oczyszczać ze szczurów

Rafał Ziemkiewicz powołał się na eksperyment na szczurach – żywność bez limitu powoduje u niektórych antyspołeczną agresję. Według niego podobny schemat występuje w zachodnich społeczeństwach i objawia się jako lewactwo. Uznał też, że wyborcy Trzaskowskiego byliby skłonni zagłosować na szympansa.

Minister Ziobro przypomniał o planie „dekoncentracji” lub „repolonizacji” mediów w ramach riposty za okładkę jednego tabloidu: „Niektóre media uczestniczą w sposób jawny w brudnej kampanii wyborczej(…) po kampanii prezydenckiej wyciągniemy wnioski„.

Kandydat ekstremista”, „Wolna Polska pokona Polskę Kiszczaka” – to pierwsze z brzegu okładki prawicowych gazet, które w ostatnim czasie próbowały ośmieszać Rafała Trzaskowskiego. W takich tytułach rząd nic złego nie widzi.

Jednak porównywanie ludzi do szczurów i wzywanie do oczyszczenia z nich społeczeństwa to już środek stylistyczny przekraczający pewną barierę. Takiej argumentacji użył w wywiadzie „pseudoelity w szoku” znany dobrze z TVP info i „Do Rzeczy” Rafał Ziemkiewicz. Uznał, że polska opozycja i manifestanci w USA to dwie wersje szczurów niszczących społeczeństwo.

Nowotwór lewactwa, choroba z USA dociera do Polski

Zabójstwo George’a Floyda wywołało w USA falę manifestacji. Gazeta R. Ziemkiewicza nazwała wydarzenia zza oceanu nowotworem lewactwa, który dociera do Polski. Prawicowy publicysta postanowił tą teorię rozwinąć. Uznał, że światowe lewactwo jest analogią antyspołecznych szczurów z eksperymentu naukowego. Zdrowa część społeczeństwa powinna się z nich „oczyścić”. Przytoczona pseudonaukowa teoria mogłaby się wydawać „taka głupia, że aż fajna”, gdyby nie fakt, że została opracowana przez gwiazdę prorządowych mediów.

Ameryka jeszcze ma szanse się oczyścić z tych szczurów-terrorystów(…) ten cały ruch, który jest dokładnie amerykańską wersją KOD-u„. Ziemkiewicz uznał również, że polska opozycja jest trzecim pokoleniem Polskiej Partii Robotniczej. Jako podsumowanie jego wywodów można przytoczyć teorię, że wyborcy Trzaskowskiego „to są ludzie, którzy prawdopodobnie zagłosowaliby na konia albo szympansa.”

Joanna Lichocka z pis również chce oczyszczać społeczeństwo

Prawicowa prasa ma w swoich szeregach wiele gwiazd tworzących teorie o nowym, lepszym społeczeństwie prezesa Kaczyńskiego. Równie słynna jak Ziemkiewicz jest publicystka Gazety Polskiej, która zasłynęła wypowiedzią o zamykaniu dziennikarskiego lewactwa do więzień:

„Ja też najchętniej bym wszystko pozamykała, powsadzała do więzień, zrobiła porządek i wprowadziła najlepiej jednowładztwo Jarosława Kaczyńskiego(…) podniesie się straszny wrzask, również we Francji i w Niemczech, że ograniczamy wolność prasy(…) Jest więc pytanie, w którym momencie ruszyć z tą armatą i to jest pytanie do Jarosława Kaczyńskiego, to on zdecyduje.”

Autorka tego wywodu (oraz słynnego gestu Lichockiej) próbowała tłumaczyć, że to tylko żart, jednak nie wszyscy potraktowali te zdania jak niewinną groteskę. Była to jedna z wielu wypowiedzi środowiska pis zwiastująca „reformę” mediów w dogodnym momencie. Jeśli Duda wygra, to rząd uzyska 3 lata politycznej ciszy bez wyborów. To idealny czas na kolejne „reformy”, które przybliżą Polskę do ideału silnego, konserwatywnego i oczyszczonego z lewactwa państwa.

Na uwagę zasługuje również inna wypowiedź R. Ziemkiewicza sprzed kliku miesięcy. Dotyczyła sprzeciwu UE wobec „reformy sądownictwa” oraz tematu tabu, jakim jest polexit:

Z każdym takim draństwem(…) coraz więcej Polaków dostrzega, że dochodzi ten etap, że trzeba się tej Unii postawić i być może się pożegnać.” Niewykluczone, że prezes Kaczyński również uważa polexit za mniejsze zło niż powrót postkomunistycznych standardów III RP.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://www.youtube.com/watch?v=ylBvH4uBik8

Głos Bosaka w II turze? Nie powiedział wprost ale w wywiadzie Dudę zmiażdżył

Bosak zadeklarował, że zagłosuje w II turze i wybierze mniejsze zło. Konfederacja ustaliła, że każdy poseł zachowa wybór dla siebie. Jednak 24 minuty wczorajszego wywiadu Bosaka dają mocną podstawę do odgadnięcia na kogo zagłosuje lider Konfederacji. Jego krytyka wobec Dudy zaskoczyła dziennikarkę.

„Zdąży Pan przed końcem rozmowy?” – tym humorystycznym pytaniem redaktorka Super Ekspresu przerwała rozbudowaną wypowiedź Bosaka krytykującą kandydata pisu w wyborach. Co powiedział lider Konfederacji w całym wywiadzie na temat Trzaskowskiego? Praktycznie nic. Jasna deklaracja nie padła ale między wierszami powiedziano wiele.

Krytyka Dudy, która zaskoczyła panią redaktor

Dziennikarka SE poprosiła Bosaka o komentarz do opinii urzędującego prezydenta, że nie ma dużej różnicy pomiędzy Dudą a kandydatem Konfederacji. Odpowiedział jej serią krytycznych wobec Dudy pytań retorycznych. Przerwała mu po dziesiątym. Najciekawsze były dwa:

„Jak to jest, że podpisał pan 30 ustaw podnoszących podatki

„(…) kiedy organizował pan pozorowaną debatę konstytucyjną nie zaprosił pan nikogo z naszych środowisk”

W tym samym wywiadzie wspomniał o niedawnych próbach rozbijania Konfederacji przez pis -. kuszenia stanowiskami za poparcie tzw. wyborów korespondencyjnych: „Nie daliśmy sobie żadnych posłów wykupić z klubu, czy rozbić się.”

Dlaczego Konfederacja nie poprze oficjalnie żadnego kandydata?

Lider Konfederacji wyraził w wywiadzie dla SE zasadniczy zarzut wobec dwóch największych partii – ignorowanie jego ugrupowania: „żaden z kandydatów nie starał się przez ostatnie wiele lat o nasze poparcie.” Bosak uznał, że jego partia jest ignorowana przez najważniejsze kluby w sejmie, nikt nie chciał się z nimi choćby spotkać, żeby wysłuchać ich postulatów. To jeden z powodów, żeby żadnego kandydata oficjalnie nie poprzeć. Jednocześnie lider Konfederacji zachęcał swoich wyborców do udziału w drugiej turze: „Jeśli musimy wybrać mniejsze zło, idźmy, głosujmy.”

Bosak: Zbieżność ideowa z pisem minimalna

Nieformalny lider Konfederacji nie skończył 30 czerwca na jednym wywiadzie. Został zaproszony również przez prawicowy kanał „wPolsce” (ta sama grupa, co „wPolityce” i „Sieci”). Dziennikarka tego serwisu zaznała chyba większej niespodzianki niż pani redaktor SE.

„Wiarygodność obozu rządzącego w moich oczach jest zerowa, zbieżność ideowa minimalna” Ta wypowiedź Bosaka mogła rozczarować prawicową dziennikarkę, która próbowała szukać punktów wspólnych między nim, a Dudą. W tym samym wywiadzie okazało się, że Bosak ma podobne zdanie na temat TVP jak „opozycja totalna”. Zarzucił telewizji publicznej celowe pomijanie jego kandydatury: „to ma swoją nazwę, to jest cenzura„. Równie przykre dla Dudy może być zdanie podsumowujące jego partię przez Bosaka: „nie ma zasad w obozie rządzącym„.

Bosak nie wypowiadał się pochlebnie o żadnym z dwóch kandydatów w obu wspomnianych wywiadach. Jednak skala jego krytyki wobec Dudy, pisu i TVP była nieporównywalnie większa niż wobec Trzaskowskiego i PO. Każdy może samodzielnie zweryfikować tą opinię poprzez przesłuchanie dwóch wywiadów o łącznej długości 40 minut.

Manipulacja Bielana nazwana przez Bosaka kłamstwem

Sztab Dudy najwyraźniej dostrzegł pesymistyczny dla nich obraz nakreślony przez wywiady Bosaka. Postanowili zaczarować rzeczywistość. Bielan podziękował liderowi Konfederacji za poparcie dla PAD-a w drugiej turze. Bosak napisał w odpowiedzi na Twitterze, że opinia szefa sztabu Dudy jest kłamstwem.

Kolejnej manipulacji dokonała niesłynąca z obiektywizmu stacja TVP info. Jako załącznik video do artykułu wybrali 1 minutę z 40 minut dwóch kluczowych wywiadów. Bosak powiedział wtedy, że jak Duda wygra, to polityka w Polsce na jakiś czas się uspokoi, a wygrana Trzaskowskiego oznacza spór o nowego prezydenta Warszawy. Ta wypowiedź mogła stworzyć fałszywy obraz, że Bosak chce wygranej kandydata pisu, aby w Polsce zrobiło się spokojniej.

Roman Giertych napisał na FB „List do Konfederatów”, w którym przestrzegał przed głosowaniem na Dudę. Uznał, że jego wygrana utrwali rządy pisu, który zechce Konfederację zniszczyć. W czasach pierwszych rządów pisu Bosak i Giertych należeli do jednej partii, LPR. Niewykluczone, że w kwestii II tury wyborów prezydenckich, obaj politycy mają ten sam pogląd.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://www.youtube.com/watch?v=qIvmVnlPKyQ
https://www.youtube.com/watch?v=H-R8LUcKflM
https://www.rp.pl/Wybory-prezydenckie-2020/200639900-Bielan-Dziekujemy-Bosakowi-za-wsparcie-Bosak-Klamstwo.html

Karty wyborcze na przemiał. Przestępstwo za 70 mln zł

Sasin: „Wszystkie działania, które były podejmowane przez rząd podczas organizacji wyborów, były zgodne z prawem.” Wojciech Hermeliński i inni prawnicy uważają inaczej. Sugerują, że doszło do przestępstwa. Powody, dla których Sasin i Morawiecki powinni obawiać się odpowiedzialności karnej.

Minister Sasin zlecił druk kart wyborczych na podstawie „decyzji premiera”, jednak bez podstawy prawnej. Wybory korespondencyjne się nie odbyły. Serwis wp.pl poinformował dwa dni temu, że karty pójdą na przemiał, kwota 70 mln z polskiej kasy została zmarnowana. W grę wchodzą dwa przestępstwa: art. 231 kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień) oraz art. 296 § 3 k.k. (wyrządzenie szkody majątkowej wielkich rozmiarów). Najbardziej powinien się obawiać minister Sasin jako sprawca i premier Morawiecki jako ten, który nakłaniał do bezprawnego czynu. Jeśli pis straci władzę nad prokuraturą, to postępowanie karne stanie się realne.

Decyzja premiera, która zastąpiła ustawę

„Pan premier zlecając PWPW druk kart, kierował się głęboką odpowiedzialnością za państwo(…) Cały rząd, Rada Ministrów podjęła uchwałę, w której stwierdziła, że te działania są działaniami absolutnie prawidłowymi.”

Przytoczone wytłumaczenie ministra Sasina może na pozór wydawać się logiczne. Obraz się zmienia po wzięciu pod uwagę kluczowego przepisu Konstytucji – organy państwowe działają na podstawie i w granicach prawa. Czy decyzja premiera lub uchwała rządu jest podstawą prawną do druku kart wyborczych? Absolutnie nie jest.

Źródła prawa powszechnie obowiązującego to m.in. Konstytucja i ustawy, tych źródeł prawa jest dokładnie 5, wszystkie wymieniono w art 87. Konstytucji. Decyzja premiera lub uchwała rządu nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Druk kart wyborczych został zlecony, kiedy ustawa była procedowana w senacie. Ustawa nie obowiązuje, dopóki nie została ogłoszona.

Opinie prawników o odpowiedzialności karnej Sasina i Morawieckiego

Profesor prawa, Wojciech Sadurski napisał na Twitterze:

„Ci wszyscy, którzy narazili Skarb Państwa na wielkie szkody wydając pieniądze bez podstaw prawnych na tzw wybory kopertowe(…) popełnili przestępstwo niegospodarności na wielką skalę, Art. 296 kk. Uwaga min Sasin: do 10 lat”. Na marginesie – przestępstwo popełnia nie tylko sprawca, ale również ten, który nakłaniał do przestępstwa. To sprawia, że w gronie podejrzanych może znaleźć się też premier Morawiecki.

Wojciech Hermeliński, były przewodniczący PKW:

„odpowiedzialność karna może być prawdopodobna za zlecenie druku tych kart bez podstawy prawnej. Jest to naruszenie obowiązków urzędniczych, czyli przestępstwo urzędnicze.” W podobnym tonie wypowiedział się Mikołaj Małecki, doktor prawa karnego: „funkcjonariusze publiczni, którzy organizują wybory bez podstawy prawnej, czyli przekraczają uprawnienia ze szkodą dla interesu publicznego, mogą ponieść odpowiedzialność karną za czyn z art. 231 kk”.

Pewnym pocieszeniem dla liderów rządu dobrej zmiany może być przepis „ustawy covidowej”, wyłączający odpowiedzialność karną za przekroczenie uprawnień. Dr Małecki uważa jednak, że wyłączenie odpowiedzialności karnej tutaj nie nastąpi, gdyż ta reguła odnosi się jedynie do działań mających na celu zwalczanie epidemii.

Dlaczego prokuratura nie zrobi nic

Minister Sasin uznał, że winę za stratę milionów ponosi senat, który przeciągał procedowanie nad ustawą o wyborach korespondencyjnych. Jednak senat działał w granicach prawa. Procedowanie w senacie nad ustawą przez 30 dni jest tak samo zgodne z prawem jak procedowanie przez 8 lub 16 dni.

Jedną z pierwszych inicjatyw rządu PO-PSL było rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Rząd dobrej zmiany postanowił tą reformę odwrócić. Dzięki temu rządząca elita może popełniać dowolne przestępstwa, każde zawiadomienie do prokuratury ma wartość jedynie symboliczną. Prokuratura z ministrem Ziobro na czele nie rozpozna znamion przestępstwa wobec czynu ministra z pisu. Nie oznacza to jednak amnestii. Jeśli pis straci kiedyś władzę i jednocześnie kontrolę nad prokuraturą, to liderzy dobrej zmiany mogą uzyskać status podejrzanych w postępowaniu karnym.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://wiadomosci.wp.pl/wybory-prezydenckie-2020-wydrukowane-pakiety-nie-zostana-wykorzystane-straty-wyniosa-70-mln-zl-6523416844691073a
https://konkret24.tvn24.pl/polityka,112/karty-wydrukowane-wybory-sie-nie-odbywaja-kto-ponosi-odpowiedzialnosc,1015064.html

Duda: Tusk to chyba największy kłamca III RP. Ile razy Duda mijał się z prawdą

„Prezydent złamał konstytucję przynajmniej trzykrotnie” – tak prof. Zimmerman podsumowuje pierwsze cztery miesiące prezydentury swojego dawnego doktoranta. Postawa Dudy wobec prawdy to ciągłe udawanie braku elementanej wiedzy prawniczej. Kilka przykładów, kiedy doktor prawa udaje rażącą niewiedzę.

W literaturze naukowej z zakresu prawa występuje wiele rozbieżności pomiędzy wybitnymi ekspertami, te różnice mieszczą się w pewnych logicznych granicach. Jednak przekroczenie barier wyznaczonych przez tzw. wnioskowania prawnicze (uniwersalne zasady interpretacji prawa) sprawia, że opinia przestaje być kontrowersyjnym poglądem prawniczym i staje się prawniczą bzdurą. Andrzej Duda wielokrotnie udawał, że dysponuje wiedzą prawniczą na poziomie Beaty Szydło.

Konstytucja rzekomo zakazuje przełożenia wyborów z powodu epidemii

Duda: „Konstytucja tutaj stwarza niestety bardzo twarde ramy(…) można powiedzieć, że nie stwarza miejsca do tego, by wybory prezydenckie mogły się nie odbyć”. Prezydent Duda i prezes Kaczyński zgodnie uznali, że nie można przełożyć wyborów, gdyż nie pozwala na to Konstytucja RP. Obaj udawali niewiedzę. Stan nadzwyczajny oznacza automatyczne przełożenie wyborów.

Ten stan nadzwyczajny i tak już jest. Tylko nie otrzymał formalnej nazwy tego stanu, który teraz się odbywa. (…)Wszystkie warunki do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego są spełnione.” Przytoczony komentarz byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego wyjaśnia na czym polega prawna manipulacja. Prof. Anrdzej Zoll uznał, że ustanowione na czas epidemii ograniczenia de facto stanowią stan nadzwyczajny (konkretnie stan klęski żywiołowej), którego rząd nie chciał ogłosić, aby nie przekładać wyborów. Ustawa o stanie klęski żywiołowej wprost wymienia epidemię jako podstawę do zastosowania tej konstrukcji.

Na marginesie można przytoczyć niedawny cytat prezydenta: „To jest wstyd, oszustwo i kłamstwo, które powinno wyeliminować takiego człowieka z polityki na zawsze”.

UE rzekomo nie może się mieszać do „reformy sądownictwa” autorstwa Dudy i Kaczyńskiego

Ustawy, które zniszczyły niezależność Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego powstały w pałacu prezydenckim. Zostały uzupełnione „ustawą kagańcową” sprzed kilku miesięcy. UE zareagowała wtedy sprzeciwem silniejszym niż zwykle. Duda skomentował: „Nie będą nam w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce.” Prezydent znów udawał brak elementarnej wiedzy prawniczej.

Ratyfikowana umowa międzynarodowa (np. prawo UE) ma większą moc niż polskie ustawy. Napisano tak wprost w art 91. ust 3. Konstytucji RP. Prezydent i jednocześnie doktor nauk prawnych powinien wiedzieć, że istotą przystąpienia do organizacji międzynarodowej (np. UE) jest zrzeczenie się części suwerenności na rzecz tej organizacji. Prawo UE nakazuje, aby polskie sądy były niezależne od jakiejkolwiek partii politycznej, również partii rządzącej.

Manipulacja Dudy nr 1. Zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego

„Wszystko odbyło się niezgodnie z konstytucją (…) niezgodne z konstytucją było także powołanie Przyłębskiej na prezesa nowego TK (…) nie ma TK w tym kształcie, o jakim mówi konstytucja(…) obecnie TK to jakaś instytucja, która nie jest znana polskiemu porządkowi prawnemu.” Przytoczona wypowiedź prof. Andrzeja Zolla podsumowuje zniszczenie fundamentu ustroju demokratycznego, w którym Duda odegrał kluczową rolę.

Julia Przyłębska została przedstawiona prezydentowi jako kandydat na prezesa TK przez „zgromadzenie ogólne” liczące mniej niż połowę sędziów TK. Ta czynność była nieważna z mocy prawa. Równie dobrze Julia Przyłębska mogłaby sama siebie wyznaczyć na kandydata na prezesa, a prezydent mógłby tą nominacje zaakceptować. Prezydent nie ustanowił Julii Przyłębskiej prezesem TK. Andrzej Duda nadał bezprawiu pozory legalności.

Beata Szydło mogłaby się tłumaczyć nieznajomością podstawowych zasad konstytucyjnych. W przypadku PAD-a jest inaczej. Obecny prezydent jest doktorem prawa administracyjnego. To dział prawa, który dzieli włos na czworo w kwestiach typu co można zmienić jakim aktem prawnym.

Prezydent w pałacu prezydenckim z powodu luki w prawie

Zasady ustrojowe są w pewnej kwestii jednoznaczne – jeśli prezydent złamie Konstytucję RP choćby jeden raz, to przestaje być prezydentem. Do tego niezbędna jest jednak zgoda sejmu na Trybunał Stanu. To oczywiście nie nastąpi, gdyż popierająca prezydenta partia ma w sejmie większość. „Od 2015 r. pański rząd podejmuje niepokojące kroki w stronę konsolidacji władzy kosztem instytucji demokratycznych.” – pod tym apelem z USA do prezydenta Dudy podpisał się kilka miesięcy temu kongresmen pełniący funkcję przewodniczącego komisji spraw zagranicznych.

Andrzej Duda próbuje udawać w mediach kogoś na kształt „pis light” poprzez slogany o łączeniu Polaków lub rozdawanie kawy na ulicach Warszawy. Fakty są jednak takie, że prezydent wspólnie i w porozumieniu z prezesem Kaczyńskim od kilku lat konsekwentnie niszczy fundamenty ustroju demokratycznego i buduje nad Wisłą państwo autorytarne.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

Sędzia Igor Tuleya z zarzutami za urojone przestępstwo. Rewanż pisu po latach

Taktyka organów ścigania w sprawie dr. Mirosława G. może budzić przerażenie. Budzi skojarzenia nawet nie z latami ’80 ale z metodami z czasów największego stalinizmu.” Po wygłoszeniu tej opinii Igor Tuleya został wrogiem nr 1 pisu wśród sędziów. Prokuratura Ziobry może teraz więcej niż kiedyś. Wspomniany lekarz został skazany na 1 rok w zawieszeniu za korupcję. Wcześniej Ziobro próbował zrobić z niego sprawcę znacznie poważniejszego czynu cytatem: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie.”

Na początku drugiej kadencji PO Igor Tuleya uznał, że pisowskie CBA stosowało stalinowskie metody. W jego opinii „to określenie dotyczyło prowadzenia przesłuchań nocnych, które trwały wiele godzin”. Partia przejęła sądy, a niepokorny sędzia ma postępowanie za rzekome ujawnienie tajemnicy przy odczytaniu uzasadnienia.

Igor Tuleya zapowiedział kilka lat temu zawiadomienie do prokuratury w kwestii przekroczenia uprawnień przez CBA. Jego intencją była wtedy ochrona obywateli przed nadużyciami władzy. Stał się symbolem złej sędziowskiej kasty, którą należy objąć kontrolą partii rządzącej.

Postępowanie za urojone przestępstwo: ujawnienie tajemnicy przy publicznym uzasadnieniu

W grudniu 2016 r. pis uchwalił budżet w sali kolumnowej sejmu zamiast głosować w sali używanej na co dzień do głosowań. Posłowie opozycji uznali, że mogło dojść do przestępstwa, złożyli zawiadomienie do prokuratury. Nie było żadnym zaskoczeniem, że prokuratura podlegająca ministrowi Ziobro zdecydowała się na umorzenie.

Sędzia Tuleya rozpoznawał zażalenie na umorzenie śledztwa, zdecydował uchylić postanowienie o umorzeniu. Nie wpłynęło to dobrze na wizerunek rządu m.in z powodu ujawnienia kwestii możliwości przerabiania protokołów z głosowania. Sędzia dostrzegł ponadto rozbieżności w zeznaniach posłów pis. Ustne uzasadnienie orzeczenia miało miejsce w obecności dziennikarzy. Prokuratura dostrzegła w tym przestępstwo przekroczenia uprawnień z powodu ujawnienia informacji niejawnych śledztwa, był to absurd ocierający się o groteskę.

Po pierwsze, sędzia orzekający w sprawach karnych nie jest aż taki nierozsądny, żeby zrealizować znamiona przestępstwa w obecności kamer. Po drugie, Sędzia Tuleya zapytał prokuratora czy nie ma nic przeciwko obecności dziennikarzy, a prokurator żadnego sprzeciwu nie zgłosił.

Flagowy okręt „reformy sądownictwa” ośmiesza prokuraturę

Dwa miesiące temu Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał „zamrożenie” Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego jednak rząd orzeczenia TSUE nie uznał. Dwa dni temu ta sama Izba Dyscyplinarna uznała, że sędzia Tuleya nie przekroczył uprawnień i nie przychyliła się do wniosku Prokuratury Krajowej o odebranie mu immunitetu. Nie wiadomo, czy prokuratura zechce się od tego odwoływać. Niedoszły oskarżony podsumował prawniczą groteskę:

„Zarzucano mi czyn, który nie jest przestępstwem. Moja sprawa trafiła do sądu, który nie jest sądem. Sądził mnie sędzia, który nie jest sędzią.”

Groteskowa zapowiedź niszczenia niepokornych wobec pis sędziów

Sprawa sędziego oczyszczonego z zarzutów przez pseudo-sąd mogłaby się wydawać jedynie prawniczym humorem z zeszytów. Obraz się zmienia jeśli weźmiemy pod uwagę, że ustawa kagańcowa przewidująca możliwość wydalania z zawodu niepokornych wobec rządu sędziów nie jest ostatnim etapem „reformy sądownictwa„.

Pod koniec lutego obecnego roku (już po podpisaniu przez Dudę ustawy kagańcowej) prezydent zapowiedział:

Reforma musi być kontynuowana i wierzę, że spokojnie i konsekwentnie naprawimy polski wymiar sprawiedliwości tak, żeby ludzie nie mówili, że polskie państwo jest niesprawiedliwe, bo niesprawiedliwe są sądy.” Minister Ziobro sprecyzował w programie „Rozmowy niedokończone”, że planowane jest „spłaszczenie” struktury sądów (na miejsce trzech szczebli powstaną dwa).

Zmiana z pozoru niewielka oznacza całkowitą reorganizację, która w praktyce otworzy drzwi, aby niepokornych sędziów wysłać na wcześniejszą emeryturę (taki schemat wystąpił już wobec Sądu Najwyższego) lub np. oddelegować do innego województwa na najniższy szczebel.

Manifestacje przeciw ustawie kagańcowej odbywały się pod sztandarem „dziś sędziowie, jutro ty”. Gdyby szary obywatel napisał na profilu społecznościowym zdanie w rodzaju „panie prezydencie, jest pan niepoważny” to na pewno nie zrealizowałby znamion żadnego przestępstwa. W państwie autorytarnym mogłoby się jednak skończyć aresztowaniem, a żaden sąd nie mógłby nakazać natychmiastowego zwolnienia z aresztu.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:

https://wiadomosci.wp.pl/sedzia-igor-tuleya-zachowa-swoj-immunitet-manifestacja-przed-sadem-najwyzszym-6519550610540161a
https://oko.press/wazne-prokuratura-ziobry-chce-oskarzyc-sedziego-igora-tuleye-za-orzeczenie-krytyczne-wobec-pis/
https://natemat.pl/45907,sedzia-tuleya-o-cba-i-czasach-stalinizmu-podtrzymuje-to-co-powiedzialem
https://oko.press/ziobro-mowi-co-zrobi-z-sadami-ustawa-kagancowa-to-nie-koniec-bedzie-weryfikacja-wszystkich-sedziow/

Jourova znów o powiązaniu funduszy UE z wolnością sądów. Koszmar pisu dojrzewa

Prof. Łacny: „Nie chodzi w tym przypadku o kilkadziesiąt milionów kary, jak w przypadku kar nakładanych przez Trybunał, tylko całkowite zatrzymanie przepływu transferów”. Jeśli UE przyjmie projekt, to cena za „reformę sądownictwa” może objąć wszelkie unijne fundusze, łącznie z dopłatami do hektara.

Polska i Węgry na cenzurowanym – tymi słowami zaczyna się artykuł prawicowego portalu wPolityce, który nieśmiało poinformował miesiąc temu o grożącej rządowi katastrofie. Na końcu artykułu redakcja przytacza wypowiedź wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej – „jeśli ktoś nie rozumie naszych wartości, to powinien przynajmniej zrozumieć wartość pieniędzy.”

Mechanizm warunkowości, który może spowodować lawinę

Nie jest żadną tajemnicą, że Unia Europejska nie akceptuje „reformy sądownictwa”. Przez kilka lat rząd miał jednak poczucie komfortu – Bruksela może co najwyżej apelować, a prezydent i prezes Kaczyński przed żadną obcą presją się nie ugną i oczyszczą polskie sądy z postkomuny. Prawo UE na dzień dzisiejszy nie daje Komisji Europejskiej realnych narzędzi dla przywrócenia w Warszawie i Budapeszcie standardów z Europy Zachodniej. Na horyzoncie widać jednak rozwiązanie, które może wywołać po stronie rządu szok.

Inicjatywa oddziaływania na Orbana i Kaczyńskiego pod sankcją utraty miliardów euro stała się tematem prasowym w 2018 r. Nieco zapomniany projekt wraca obecnie jak bumerang. Gazeta Prawna opisała dwa lata temu kluczowe założenia projektu: „Komisja Europejska – według źródeł PAP – ma już gotowy projekt rozporządzenia(…) zakładający możliwość zamrożenia funduszy(…) jeśli w danym kraju nie będzie niezależnego sądownictwa, to będzie można zamrozić środki”.

Zapomniany temat powraca

To byłaby rzeczywista presja. Żaden kraj nie zrezygnuje tak łatwo ze środków unijnych” – tymi słowami w marcu obecnego roku unijny komisarz sprawiedliwości Didier Reynders wyraził nadzieję na wejście z życie mechanizmu warunkowości. Ta opinia była związana z polską „ustawą kagańcową”, która przewiduje możliwość usuwania z zawodu sędziów niepokornych wobec partii rządzącej. Niedługo później w podobnym tonie wypowiedziała się Vera Jourova w czasie, kiedy rząd planował urągające wszelkim demokratycznym standardom wybory korespondencyjne.

Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej powróciła do tematu po raz kolejny. Klika dni temu powiedziała, że powiązanie wypłat unijnych funduszy z przestrzeganiem rządów prawa „jest obecnie bardziej potrzebne niż kiedykolwiek wcześniej„. Zapewne miała na myśli poczynania premiera Orbana i prezesa Kaczyńskiego, którzy coraz bardziej oddalają się od unijnych standardów i jednocześnie przybliżają ustrój Polski i Węgier do standardów z Turcji. Powiązanie wypłat unijnych miliardów z niezależnością sądów jest już czymś więcej niż tylko odległą perspektywą lub spekulacją.

Czy rolnicy w Polsce i na Węgrzech mogą stracić unijne dopłaty do hektara?

Na dzień dzisiejszy dysponujemy zbyt małą ilością informacji, aby to przewidzieć jednak można przytoczyć fragment wypowiedzi prof. Justyny Łacny (ekspert prawa europejskiego) dla Gazety Wyborczej:

„Jest to nowy instrument prawny, zapewne tworzony na potrzebę takich państw członkowskich jak Polska. Umożliwia on Komisji Europejskiej wstrzymanie wypłaty środków z tytułu wspólnej polityki rolnej i polityki spójności(…) Nie muszę chyba mówić, co to może oznaczać dla tysięcy rolników czy realizacji inwestycji infrastrukturalnych, które są możliwe tylko dzięki dofinansowaniu z Unii(…) do przyjęcia rozporządzenia, które go ustanowi, potrzebna jest większość kwalifikowana w Radzie Unii Europejskiej, a nie trudna do osiągnięcia jednomyślność. Sądzę, że mechanizm ten zostanie przyjęty”.

Mechanizm warunkowości to obecnie planowany projekt zakładający wyposażenie Komisji Europejskiej w potężne narzędzie. Można jedynie spekulować w jaki sposób KE zechce tej broni używać. Wiadomo jednak, że osiągnięcia „reformy sądownictwa” spowodowały poważne finansowe niebezpieczeństwo. Nie ma teraz pewności czy za dwa lata polscy rolnicy otrzymają dopłaty do hektara, a Polska otrzyma z UE jakiekolwiek fundusze.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23832999,zignorujemy-wyrok-trybunalu-sprawiedliwosci-ue-ekspert-wyjasnia.html
https://wiadomosci.wp.pl/vera-jourova-o-nowym-mechanizmie-w-ue-chodzi-o-praworzadnosc-i-unijne-fundusze-6514421086734465a

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,25763547,komisarz-reynders-zaleci-ke-pozwanie-polski-do-tsue-za-ustawe.html

Węgry aresztują za wpisy na FB. Wypowiedzi pis zwiastujące powtórkę nad Wisłą

Tarczyński: „Bierzemy pod uwagę kary finansowe(…)a nawet sankcje karne”. Poseł dodaje:”ustawa antyfake’owa funkcjonuje już na Węgrzech.” Serwis dorzeczy.pl:”ustawa byłaby odpowiedzią na zwiększający się poziom agresji w mediach społecznościowych.” Wypowiedzi posłów pis wobec zapowiedzi prezesa pis: „Jeśli chodzi o duże reformy to z całą pewnością stoi przed nami kwestia dekoncentracji mediów. Tu też będzie zapewne bardzo silny opór.”

„Jesteś tyranem ale pamiętaj, dyktatorzy zawsze upadają.” – autor tego wpisu na profilu społecznościowym został zatrzymany niedługo po jego opublikowaniu. Zapewne nie spodziewał się wizyty węgierskich organów ścigania u siebie w domu jednak rzeczywistość pod rządami antydemokratycznych przywódców zmienia się bardzo dynamicznie.

repolonizacja” lub „dekoncentracja” mediów – reforma odłożona w czasie

„Ja też najchętniej bym to wszystko pozamykała, powsadzała do więzień, zrobiła porządek(…) podniesie się straszny wrzask, również we Francji i w Niemczech, że ograniczamy wolność prasy, prześladujemy media krytyczne wobec władzy i to jest dowód na to, że jesteśmy autorytarni(…) Jest więc pytanie, w którym momencie ruszyć z tą armatą i to jest pytanie do Jarosława Kaczyńskiego, to on zdecyduje.” – ta wypowiedź posłanki pis z wiosny 2018 r. wywołała burzę.

Joanna Lichocka (autorka słynnego gestu Lichockiej) wyrzuciła z siebie te słowa na spotkaniu wyborczym. Po ich niespodziewnym ujawnieniu tłumaczyła, że to tylko żart. Posłanka pis informowała wtedy, że jest już gotowy projekt ustawy, który czeka na odpowiedni moment.

Niecały rok przed niefortunnym „żartem” Lichockiej, w podobnym tonie wypowiadała się jej klubowa koleżanka: „My musimy przed wakacjami uporządkować wymiar sprawiedliwości(…)a po wakacjach weźmiemy się za was.” – tymi słwoami Krystyna Pawłowicz uciszyła dziennikarza zadającego jej niewygodne pytania w kulminacyjnym momencie „reformy sądownictwa” w lipcu 2017 r. Rząd spodziewał się wtedy, że pójdzie gładko – szybki podpis prezydenta oraz dwa miesiące letniego wypoczynku, po których temat stanie się nieaktualny. Wyszło jednak inaczej.

Skala manifestacji była tak ogromna, że napisał o nich New York Times, a w TVP info zaczęły się mnożyć teorie, kto może stać za organizacją tych antypolskich ulicznych awantur. Niespodziewane trudności odłożyły w czasie o kilka miesięcy „uporządkowanie” wymiaru sprawiedliwości, a tym samym przesunęły na dalszą przyszłość „reformę” w obszarze mediów. Sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej, gdy postanowiła interweniować Komisja Europejska i rozpocząć procedurę o naruszenie rządów prawa. Mogłoby się wydawać, że rząd zrezygnował ze swoich planów wobec mediów ale to tylko złudzenie.

dobra zmiana w mediach – reforma na drugą kadencję zjednoczonej prawicy

Wypowiedź wicepremiera Glińskiego z sierpnia 2019 r. : „Temat dekoncentracji mediów przycichł politycznie, dlatego że nie można reformować wszystkiego jednocześnie. Ustawy są przygotowane(…) Wiemy że nie mamy przewagi medialnej i że te kalumnie będą na nas spadały(…) dla nas to jest prodemokratyczna reforma, a dla opozycji okazja do ulicy i zagranicy”. Wicepremier i minister kultury rozwiewa wątpliwości – kontrola nad TVP to za mało, rząd chciałby ustawy medialnej, która utrudni „kalumnie” wypowiadane publiczne przeciwko partii rządzącej. Według defnicji słownikowej kalumnia to „krzywdzące oskarżenie”. Z oczywistych względów temat „dekoncentracji mediów” nie może być przez rząd poruszany przed wyborami prezydenckimi.

czy w Warszawie może nastąpić drugi Budapeszt?

Cytowany wcześniej poseł pis Dominik Tarczyński zapowiadał wiosną 2017 r. : „tej sprawy nie odpuszczę.” W wywiadzie z portalem telewizjarepublika.pl uspokajał, że nie chodzi mu cenzurę, „ale o walkę z kłamstwem”. Wspomniał o narzędziach takich jak odebranie koncesji lub sankcje karne. Zapowiedział, że „tacy pseudo-dziennikarze, takie pseudo-media będą karane.”

Portal euronews.com poinformował kilka dni temu o przypadkach zatrzymań na Węgrzech pod zarzutem rozpowszechniania „fałszywych informacji” w mediach społecznościowych. Czy taki scenariusz jest realny nad Wisłą? Na dzień dzisiejszy wydaje się, że przygotowana i czekająca na odpowiedni moment ustawa o „dekoncentracji” jest wymierzona tylko przeciwko mediom, a nie prywatnym osobom.

Należy jednak wziąć pod uwagę przekroczenie pewnej bariery – poseł Tarczyński zapowiadał ustanowienie konstrukcji prawnej o nazwie „fake news”, która może w praktyce oznaczać znacznie więcej niż tylko podawanie ewidentnie nieprawdziwych informacji. Czy sankcja za złamanie nowej normy prawnej może w przyszłości objąć również prywatne osoby? Każdy może próbować odpowiedzieć we własnym zakresie po uwzględnieniu wypowiedzi prezesa pis dla Gazety Polskiej z 2018 r. :

„Po 2019 roku będziemy mogli rozpocząć kolejny etap zmieniania Polski. Obszarów, które trzeba w naszej rzeczywistości nie tylko zmodernizować, lecz wręcz przeorać, jest tyle, że aby uczynić z Polski kraj nowoczesny, wolny od balastu przeszłości, przyjazny obywatelom, potrzeba nie dwóch, lecz co najmniej trzech kadencji.”

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://www.euronews.com/2020/05/14/hungary-critics-silenced-in-social-media-arrests-as-eu-debates-orban-s-powers

Ułaskawienie Mariusza Kamińskiego. Zagranie w stylu ZSRR, które uszło na sucho

W czasach ZSRR najlepszym sposobem eliminacji przeciwników politycznych było aresztowanie. Wicepremier Lepper sprawiał prezesowi pis większe trudności niż Gowin. Chcieli skusić go na korupcję. Popełnili przestępstwo. Prawo zabrania testowania uczciwości obywateli. Prokuratora za karę zdegradowano. Prezydent Duda ułaskawił Kamińskiego i zrobił z niego bohatera. To był mocny sygnał, że powstaje ustrój, w którym służby specjalne są ponad prawem.

Afera, która zniszczyła pierwszy rząd pisu

„Skazany został człowiek znany nie tylko z ogromnej uczciwości, ale też wielkiej determinacji w walce o sprawiedliwość” – tymi słowami Jarosław Gowin wyraził oburzenie wobec wyroku, który nazwał „hańbą wymiaru sprawiedliwości”.

CBA chciało wykończyć Leppera. Otwarcie przyznał mi to jeden z funkcjonariuszy” – tym komentarzem podsumowuje intencje rządu Piotr Ryba, jeden bohaterów afery gruntowej, który pełnił rolę oskarżyciela posiłkowego w procesie karnym Mariusza Kamińskiego.

Myślisz, że ty jesteś sam? Na Leppera jest zastawionych kilka pułapek” – to kolejna wypowiedź agenta CBA przytoczona przez tego samego oskarżyciela posiłkowego. Rząd uważa, że sąd skazał wiceprezesa pis za walkę z korupcją pomimo, że Kamiński żadnego przestępstwa nie popełnił.

Zdarzenie hipotetyczne – nadgorliwy funkcjonariusz przychodzi do urzędu z kopertą i proponuje łapówkę przypadkowemu urzędnikowi w celu skazania go za korupcję. Jaka byłaby kwalifikacja prawna czynu? Nadgorliwy funkcjonariusz odpowiadałby w sądzie za przestępstwo tzn. podżeganie do korupcji. Prowokacja jest konstrukcją, której organy ścigania nie mogą używać na zasadzie dowolności. Przekroczenie ściśle określonych reguł w tym zakresie może narazić funkcjonariusza na odpowiedzialność karną. Tłumaczenie się chęcią zwalczania przestępczości lub ogromną uczciwością nie jest w takim przypadku żadnym argumentem na obronę w czasie procesu.

Serwis polityka.pl opisuje fragment uzasadnienia wyroku: „Sąd uznał, że Mariusz Kamiński zaplanował i zorganizował prowokację (…) CBA, jak uznał sąd, podżegało do korupcji, choć nie było podstaw prawnych ani też faktycznych do wszczęcia operacji ws. odrolnienia gruntu w ministerstwie rolnictwa.” Prezes Kaczyński uznał wyrok za element kampanii wyborczej. Podobnym tokiem myślenia podążył prezydent Duda.

Dlaczego aresztowanie Leppera za korupcję byłoby dla pisu darem losu

„Warcholstwa w żadnym razie nie możemy tolerować” – takim uzasadnieniem prezes Kaczyński podsumował dymisję Andrzeja Leppera jesienią 2006 r. Następnie wysłannicy pis kusili posłow Samoobrony stanowiskami ale niewiele z tego wyszło. Koalicjanci jakimś cudem się porozumieli i utworzyli rząd na nowo jednak relacje dalej były napięte.

Andrzej Lepper słynął z wielkiego ego, nie nadawał się na wiernego żołnierza IV RP. Miał do prezesa Kaczyńskiego nieustanne pretensje za niepopieranie inicjatyw Samoobrony, zwłaszcza w kwestiach socjalnych. Mógł w dowolnym momencie zerwać koalicję i pozbawić rząd większości. Gdyby został przestępcą z zarzutami korupcyjnymi, to jego partia zostałaby bez lidera i stałaby się dla prezesa Kaczyńskiego znacznie łatwiejszym łupem.

Mariusz Kamiński miał bardzo silny motyw, aby przekroczyć uprawnienia i wciągnąć Leppera w pułapkę odpowiedzialności karnej. „O sprawie wiedział Jarosław Kaczyński (…) chciał przejąć Samoobronę i mieć większość w Sejmie bez Leppera” – tak podsumował prowokację CBA wicepremier oskarżony przez prezesa pis o warcholstwo.

Prokurator zdegradowany za akt oskarżenia wobec Mariusza Kamińskiego

W kwietniu obecnego roku najsłynniejszą postacią w prokuraturze stała się Ewa Wrzosek, która wszczęła śledztwo dotyczące możliwości przestępstwa przy organizacji wyborów. Następnego dnia okazało się, że prokurator krajowy postanowił ją ukarać postępowaniem dyscyplinarnym. Podobny schemat wystąpił wobec innego prokuratrora wykonującego zawód niezgodnie z linią partii rządzącej.

Jak podaje serwis rzeszow-news.pl „Prokurator Bogusław Olewiński, który doprowadził do skazania Mariusza Kamińskiego za nadużycia CBA przy aferze gruntowej, został zdegradowany do Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.” Ukarany wysłał pismo do przełozonych z żądaniem uzasadnienia jednak odpowiedzi nie otrzymał. Degradacja nastąpiła kilka miesięcy po słynnym ułaskawieniu.

Zdegradowany został również inny prokurator z Rzeszowa, który uzasadniał zarzuty wobec Kamińskiego na konferencji prasowej. Drugi z ukaranych zdecydował się na dwa zdania symboliocznego protestu: „Nieduża rzeszowska prokuratura została wciągnięta w wir polityki nie z naszej winy (…) Wykonujemy takie czynności, jakie państwo i prawo na nas nałożyło.” Przytoczona wypowiedź trafia w sedno – rolą prokuratora lub sądu nie są rozważania o uczciwości danego polityka, lecz zapoznanie się z aktami i ocena, czy zostały zrealizowane znamiona przestępstwa.

Prezydent Duda ucina wątpliwości

„Mariusz Kamiński to kryształowo uczciwy człowiek” – tym zdaniem przedstawiciel kancelarii prezydenta podsumowuje wszelkie prawne zawiłości i uzasadnia ułaskawienie koordynatora służb specjalnych. Sąd Najwyższy orzekł, że prezydent postąpił wbrew prawu stosująć akt łaski wobec osoby skazanej nieprawomocnie (tylko przez sąd pierwszej instancji) jednak uchwała SN nie zrobiła na partii rządzącej żadnego wrażenia. W przypadku złożenia apelacji od wyroku skazującego na karę pozbawienia wolności szanse na uniewinnienie są statystycznie bardzo niewielkie. Z punktu widzenia wizerunkowego lepiej było ułaskawić bez czekania na wyrok sądu drugiej instancji.

Mariusz Kamiński reklamował się na billboardach przed wyborami sloganem „bezpieczny czas dla Polski”. Służby specjalne ponad prawem są jednak bezpieczne jedynie dla partii. Portal euronews.com przekazał niedawno szokującą informację o aresztowaniach na Węgrzech za nieprzychylne dla premiera Orbana wpisy w mediach społecznościowych. Partia, która zwalcza przeciwników politycznych postępowaniem karnym to nie jest partia uznająca demokratyczne standardy. Czas pokaże czy schemat, który wystąpił niedawno na Węgrzech, jest realny również w Polsce.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/

źródła:
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1614205,1,mariusz-kaminski-byly-szef-cba-skazany-na-wiezienie-bez-zawieszenia.read
https://dziennikpolski24.pl/prowokacja-wycelowana-w-leppera-zaszkodzila-rzadowi-kaczynskiego-wideo/ar/3807125
https://rzeszow-news.pl/prokurator-ktory-oskarzal-kaminskiego-zdegradowany/