Zakaz aborcji: Jak Trybunał Przyłębskiej zmienił się w organ bez limitu uprawnień

Aborcja eugeniczna narusza konstytucyjne prawo do życia – z pozoru logiczne rozumowanie pomija jednak inną wartość konstytucyjną. Zdanie odrębne wskazuje na „naruszenie godności kobiety”. Mgr Przyłębska zastąpiła sejm w niewygodnej zmianie. Wcześniej rząd uznał, że TK może przesuwać termin wyborów.

Trybunał mgr Przyłębskiej jako wyrocznia

„To jest jakaś abstrakcja, absurd. Równie dobrze można spytać Trybunał o przepis na sernik” – tymi słowami konstytucjonalista prof. Chmaj podsumował inicjatywę rządu, aby zapytać Julię Przyłebską o dopuszczalność jednostronnego przesunięcia terminu wyborów prezydenckich.

W tamtym okresie partia rządząca zapętliła się w gąszczu własnych koncepcji dotyczących organizacji wyborów. Spontanicznie uznali, że jeden wniosek do TK rozwiąże wszystkie zawiłości. Skończyło się jedynie na przestępstwie polegającym na zmarnowaniu 70 mln zł ze Skarbu Państwa na zmielone karty wyborcze.

Jakiś czas wcześniej Trybunał Sprawiedliwości UE ośmieszył flagowy okręt „reformy sądownictwa”. Nakazał zamrozić Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Jednak również w tej kwestii rząd wyciągnął asa z rękawa i przekierował zagadnienie do Julii Przyłębskiej. Wypowiedź premiera Morawieckiego rozwiewa wątpliwości: „My z całą pewnością skierujemy do Trybunału Konstytucyjnego, który jest najwyższą instancją odwoławczą, zapytanie w tej sprawie.”

Uprawnienia TK są ściśle określone w Konstytucji. Bezprawne wyznaczenie mgr Przyłębskiej na panią prezes sprawiło, że zakres tych kompetencji znacząco się poszerzył. Obecnie okazuje się, że TK może unieważniać wyroki TSUE lub sankcjonować nieznane wcześniej konstrukcje prawne już na etapie planowania. Jesienią 2020 r. Trybunał Julii Przyłębskiej zadebiutował w roli organu zmieniającego prawo bez głosowania w sejmie.

Prawo do życia na pierwszym miejscu?

Barbara Bartuś z pis uznała, że prawo do życia ma „pierwszoplanowe znaczenie w obrębie całego systemu wolności i praw jednostki” To z kolei uzasadnia zakaz aborcji. Gdyby znała podstawy prawa konstytucyjnego, to wiedziałaby o zasadzie „ważenia dóbr”.

To nic niezwykłego, że dana norma ustawowa ogranicza dane dobro konstytucyjne (np. prawo do życia płodu) w celu ochrony innego dobra konstytucyjnego (np. prawo do godności kobiety w ciąży). Zasada ważenia dóbr polega na znalezieniu równowagi. W tym przypadku tzw. kompromis aborcyjny za złoty środek uznał pozostawienie decyzji kobiecie, gdy badania prenatalne wykażą wadę płodu.

Jeden z sędziów składających zdanie odrębne podkreślił, że wyrok zmarginalizował dobro kobiety. Prof. Leon Kieres dodał w zdaniu odrębnym, że prawo nie może nikogo zmuszać do heroizmu. Uznał ponadto, że „zaostrzenie ustawy aborcyjnej nastąpiło z pominięciem rygorów procesu legislacyjnego i bez ponoszenia związanych z tym konsekwencji politycznych”. W podobnym tonie wypowiedział się były prezes TK, prof. Andrzej Zoll. Według niego organ nazywany Trybunałem Konstytucyjnym de facto zmienił prawo, choć mógł to uczynić jedynie sejm.

Trybunał, który zdejmuje odpowiedzialność

Abstrahując od argumentów konstytucyjnych – wniosek do TK wymaga podpisu raczej niewielkiej grupy posłów, tzn 50. Taka możliwość w kwestii aborcji istniała już od lat ’90 jednak stała się rzeczywistością dopiero po przejęciu tego organu przez pis.

Zgodnie z art. 31. Konstytucji prawa i wolności obywatelskie mogą być ograniczane w celu obrony np. bezpieczeństwa, porządku publicznego lub moralności publicznej. Najnowszy wyrok w kwestii aborcji ustanawia pewien precedens – bezprawnie przejęty przez pis Trybunał Konstytucyjny może zastąpić sejm i określić, które prawa i wolności obywatelskie należy ograniczyć. Składająca wniosek do TK partia rządząca oficjalnie za zmianę nie odpowie.

Autor: magister prawa z uprawnieniami na jeden z wolnych zawodów prawniczych
https://alternative-journalism.com/